
znajdź wyjazd dla siebie
Nie znaleziono
Ups! Niestety aktualnie nie mamy żadnych wyjazdów w kryteriach Twojego wyszukiwania.
Śledź nasze kanały komunikacji, żeby być na bieżąco ze wszystkimi nowościami :)
Dlaczego warto jechać na Wyspy Zielonego Przylądka? Do 1462 roku ten archipelag był bezludny. Portugalczycy założyli tu wtedy Cidade Velha – pierwsze europejskie miasto w strefie tropikalnej, którego ruiny katedry i fort stoją do dziś na liście UNESCO. Ale najważniejsza rzecz o tym kierunku jest inna: to nie jest jeden kierunek. Dziewięć zamieszkanych wysp różni się od siebie tak bardzo, że wyjazd na Sal i wyjazd na Santo Antão to dwa niepowiązane doświadczenia. Na Sal i Boa Viście czekają płaskie, pustynne wyspy z turkusową wodą, stałym wiatrem pasatowym i światowej klasy warunkami do kitesurfingu. Wydmy na Boa Viście są zresztą zrobione z piasku przywianego przez pasaty z Sahary, oddalonej o setki kilometrów. Na Fogo stoi czynny wulkan Pico do Fogo – 2829 metrów – a w jego kalderze, na czarnej glebie wulkanicznej, uprawia się winorośl bez sztucznego nawadniania i robi wino, którego nie da się kupić nigdzie indziej. Na Santo Antão są zielone doliny z tarasami trzciny cukrowej, gaje bananowe i drogi wykute w pionowych klifach. To najlepszy trekking na archipelagu i jednocześnie krajobraz, którego nikt nie spodziewa się po Afryce Zachodniej. A w Mindelo na São Vicente urodziła się Cesária Évora, „bosonoga diwa”, która wyniosła kabowerdeńską mornę na największe sceny świata, występując bez obuwia w hołdzie ubogim kobietom z wysp. Miasto do dziś grywa mornę, coladeirę i funaná na żywo, prawie każdego wieczoru. Wszystko to spina jedno miejscowe słowo: morabeza – gościnność połączona z zasadą „no stress”. Pośpiech jest tu uważany za zły ton.
Kluczowe informacje o Wyspach Zielonego Przylądka
Po co tu jechać – po dziewięć zamieszkanych wysp o zupełnie różnym charakterze: Sal i Boa Vista to plaże i wiatr, Santo Antão i Fogo to góry, São Vicente i Santiago to kultura. Wybór wyspy to pierwsza decyzja.
Fakt, który tłumaczy cały kraj – archipelag był całkowicie bezludny do 1462 roku. Portugalczycy założyli wtedy Cidade Velha, pierwsze europejskie miasto w strefie tropikalnej, dziś na liście UNESCO.
Dokument – bezwizowo do 30 dni, ale przed wylotem trzeba się zarejestrować w systemie EASE i opłacić opłatę bezpieczeństwa lotniskowego, około 31 euro.
Waluta – escudo kabowerdeńskie (CVE) ze sztywnym kursem do euro. Płacąc euro w sklepie, tracisz na kursie – o tym niżej.
Budżet – od 128 zł dziennie oszczędnie, 298–595 zł komfortowo. Z Polski latają czartery bezpośrednie.
Kiedy jechać – listopad–maj na sporty wodne i trekking, sierpień–październik na ciepły ocean i żółwie. Nie ma tu okresu, który trzeba bezwzględnie omijać.
Zdrowie – bez malarii, ale woda z kranu nie nadaje się do picia.
Co zobaczyć na Wyspach Zielonego Przylądka?
Najsensowniej opisać ten kraj wyspami, bo to one są tu jednostką wyboru.
Sal – plaże, wiatr i sporty wodne. Santa Maria z białym piaskiem, molem rybackim i Kite Beach, jednym z najlepszych miejsc do kitesurfingu i windsurfingu na świecie. Poza plażami dwie osobliwości: Buracona z basenem w skałach wulkanicznych i zjawiskiem zwanym "Okiem Boga" – promieniem słońca podświetlającym wodę w podwodnej jaskini – oraz Salina Pedra de Lume, słone jezioro w kraterze wygasłego wulkanu, w którym woda jest 27 razy bardziej zasolona niż ocean i można się na niej unosić bez wysiłku.
Boa Vista – wydmy, żółwie i pustka. Pustynia Viana z białymi wydmami z saharyjskiego piasku i plaża Santa Monica: osiemnaście kilometrów dzikiego brzegu, najdłuższa na archipelagu. Na innej plaży rdzewieje wrak statku Cabo Santa Maria. To także jedno z najważniejszych na świecie lęgowisk żółwia karetta. Rada od nas: na nocne wyjście na dzikie plaże w sezonie lęgowym idzie się wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem – nie z latarką i własnym pomysłem.
Fogo – wulkan i wino. Pico do Fogo, czynny wulkan wysokości 2829 metrów, wyrastający czarnym stożkiem z ogromnej kaldery. Wejście kończy się zejściem, które jest tu osobną atrakcją: zbiega się po czarnym pyle wulkanicznym. W kalderze leży osada Chã das Caldeiras z domkami z bazaltu i winnicami.
Santo Antão – trekking. Valle de Paúl i Ribeira Grande: górskie doliny z tarasami trzciny cukrowej i gajami bananowymi, ze ścieżkami wyciętymi w pionowych klifach. Przez wyspę biegnie Estrada de Corda – kręta szosa z ręcznie układanej kostki bazaltowej, prowadząca grzbietami na wysokości ponad tysiąca metrów. Na końcu wyspy leży rybackie miasteczko Ponta do Sol.
São Vicente – muzyka. Mindelo, kulturalna stolica archipelagu: kolonialna architektura, przystań jachtowa, karnawał w stylu brazylijskim i muzyka na żywo prawie codziennie.
Santiago – historia. Cidade Velha z 1462 roku, obiekt UNESCO: ruiny katedry, Fort Real de São Filipe i zabytkowy pręgierz. Na północy wyspy zatoka Tarrafal z gajem palmowym, złotym piaskiem i kolorowymi pirogami rybackimi.
Osobno warto wiedzieć o Santa Luzii – jedynej całkowicie bezludnej wyspie archipelagu, objętej ścisłą ochroną.
Sugerowane trasy po Wyspach Zielonego Przylądka
Siedem dni, wyspy północne – Sal (Santa Maria, Kite Beach, Buracona, Pedra de Lume) → przelot albo prom na São Vicente z Mindelo → prom na Santo Antão (Valle de Paúl, Estrada de Corda) → powrót przez São Vicente.
Czternaście dni, pełna eksploracja z wulkanem – Santiago (Praia, Cidade Velha, Tarrafal) → Fogo (Pico do Fogo, Chã das Caldeiras, São Filipe) → São Vicente z Mindelo → Santo Antão na trzy dni trekkingu → Sal albo Boa Vista na zakończenie.
Obie trasy mają jedno wąskie gardło, którego nie widać na papierze: każde przejście między wyspami to osobny przelot albo prom. Rozkłady lotów wewnętrznych i promów zmieniają się, przy złej pogodzie rejsy wypadają, a przy trasie czternastodniowej takich przeskoków jest cztery. Do tego dochodzą wejście na czynny wulkan z przewodnikiem, trekking w kanionach bez zasięgu telefonu i gotówka w escudo na aluguery, których nie opłacisz kartą. Wyjazd z ST.pl zdejmuje tę część z głowy: przelot, przeskoki między wyspami, noclegi i przewodnicy zaplanowani jako jedna całość, a koordynator na miejscu przekłada plan, gdy prom nie wypływa.
Ciekawostki o Wyspach Zielonego Przylądka
- Archipelag był całkowicie bezludny do 1462 roku – cała kultura tego kraju powstała od zera, po przybyciu Portugalczyków.
- Cesária Évora występowała na największych scenach świata bez obuwia, w hołdzie ubogim kobietom z wysp. Stąd jej przydomek: bosonoga diwa.
- W kalderze wulkanu Fogo uprawia się winorośl na czarnej glebie wulkanicznej bez sztucznego nawadniania.
- Wydmy pustyni Viana na Boa Viście zbudowane są z piasku przywianego przez pasaty z Sahary, z odległości setek kilometrów.
- Woda w salinie Pedra de Lume ma 27 razy wyższe zasolenie niż ocean, więc unosi się na niej bez wysiłku.
- Szosę Estrada de Corda na Santo Antão wybudowano z ręcznie układanej kostki bazaltowej, bez ciężkiego sprzętu, i pnie się ona grzbietami gór ponad tysiąc metrów nad poziom morza.
Kuchnia Wysp Zielonego Przylądka – co warto zjeść?
Kuchnia jest kreolsko-portugalska i opiera się na kukurydzy, fasoli, świeżych owocach morza, maniocu i batatach, z ostrym sosem malagueta w tle.
Danie narodowe to cachupa – wolno gotowany gulasz z białej i żółtej kukurydzy, fasoli, manioku, batatów i kapusty, z wieprzowiną, kiełbaską linguiça albo świeżym tuńczykiem. Ma jednak drugie życie, które jest tu ważniejsze niż samo danie: odsączoną cachupę z poprzedniego dnia podsmaża się na patelni z cebulą i jajkiem sadzonym i podaje jako cachupa refogada, czyli tradycyjne śniadanie. Kto nie zjadł jej na drugi dzień, nie zna tego dania.
Z jedzenia ulicznego warto wyłapać: pastel com diabo dentro – smażony pieróg z ciasta kukurydziano-ziemniaczanego z pikantnym tuńczykiem i chili, którego nazwa znaczy "pieróg z diabłem w środku"; queijo de cabra com doce de papaya – świeży ser kozi z galaretką z papai; empada de peixe – kruche babeczki z duszonym tuńczykiem; smażony maniok z sosem piri-piri; oraz torresmos – chrupiące skwarki.
Z dań na cieplej: bife de atum, gruby stek z tuńczyka marynowany w czosnku, occie i papryczkach malagueta; polvo à modo de Zinha – ośmiornica duszona w winie albo pomidorach; caldeirada de peixe, gulasz rybny z warzywami; i lagostada – homar oceaniczny z grilla, jeśli budżet pozwala.
Do picia trzy rzeczy, których nie spróbujesz nigdzie indziej: grogue – mocny rum destylowany ze świeżego soku z trzciny w miedzianych alembikach, narodowy trunek Santo Antão i Santiago; ponche, słodki likier z grogue z miodem albo sokiem z marakui; i vinho do Fogo, wino z kaldery czynnego wulkanu. Do tego miejscowe piwo Strela i chłodna herbata z trawy cytrynowej.
Jaki jest klimat na Wyspach Zielonego Przylądka i kiedy jechać?
Klimat jest subtropikalny i suchy, z temperaturą od 24 do 30 stopni przez cały rok. To jeden z niewielu kierunków, w których nie ma sezonu bezwzględnie złego – jest tylko pytanie, po co się jedzie.
| Region | Lato | Zima | Uwaga |
|---|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: | :-: |
| Wyspy płaskie: Sal, Boa Vista | 26–30°C | 22–26°C | silne pasaty od listopada do kwietnia, praktycznie bez deszczu |
| Wyspy górskie: Santo Antão, Fogo, Santiago | 24–28°C | 16–22°C | opady od sierpnia do października, mgły w górach |
| Okres | Co się sprawdza | Werdykt |
|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: |
| listopad–maj | stabilna pogoda, silny wiatr – kitesurfing i windsurfing, dobre warunki na trekking na Santo Antão i Fogo | najlepszy termin ogólnie |
| sierpień–październik | najcieplejszy ocean, zielone krajobrazy w górach, szczyt lęgowisk żółwi na Boa Viście i Sal | najlepszy termin na kąpiele i żółwie |
| styczeń–luty | jak wyżej w kolumnie sezonu głównego, ale wiatr harmattan sporadycznie przynosi pył saharyjski ograniczający widoczność | bardzo dobry z jednym zastrzeżeniem |
Sezon lęgowy żółwi karetta na dzikich plażach trwa od lipca do października [DO WERYFIKACJI].
Z tego układu wynika prosta zasada: na wiatr i góry jedzie się zimą, na ciepłą wodę i żółwie latem. Wyspy górskie zieleni się dopiero po opadach, więc kto jedzie na Santo Antão po krajobrazy z pocztówki, powinien wybrać wrzesień albo październik.
Historia Wysp Zielonego Przylądka
Historia tego kraju zaczyna się od pustki: w 1462 roku Portugalczycy zasiedlili całkowicie bezludny archipelag i założyli Cidade Velha, pierwsze europejskie miasto w tropikach.
Przez osiemnasty i dziewiętnasty wiek wyspy były ważnym punktem węzłowym transatlantyckiego handlu niewolnikami oraz portem zaopatrzeniowym dla statków oceanicznych. Ta historia zostawiła ślad w kulturze, języku i muzyce – kreolski kabowerdeński i morna wyrosły dokładnie z tego splotu.
Niepodległość od Portugalii archipelag ogłosił w 1975 roku, po walce prowadzonej przez ruch niepodległościowy, którego twarzą był Amílcar Cabral [DO WERYFIKACJI]. W 1991 roku kraj wprowadził w pełni demokratyczny system wielopartyjny i od tego czasu uchodzi za jedno z najstabilniejszych państw Afryki.
Kultura i obyczaje na Wyspach Zielonego Przylądka
Zacznijmy od dwóch słów, które tłumaczą tu wszystko: morabeza i no stress. Pierwsze oznacza gościnność i otwartość, drugie – powolne tempo życia. Pośpiech, poganianie kelnera czy okazywanie zniecierpliwienia w urzędzie są uważane za zły ton. Kto tego nie przyjmie, będzie się tu irytował codziennie.
Trzy zasady konkretne: pytaj o zgodę na zdjęcia – zanim sfotografujesz ludzi, zwłaszcza na targach w Prai albo w Mindelo, pytasz; to nie kurtuazja, a podstawowa uprzejmość. Ochrona żółwi – w sezonie lęgowym na nieoświetlone, dzikie plaże Boa Visty i Sal wchodzi się nocą wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem. Nie zostawiaj śladu – na szlakach Santo Antão i Fogo nie ma koszy i nie ma serwisu, wszystko, co wniesiesz, znosisz z powrotem.
Poza tym strój kąpielowy zostaje na plaży, a w miasteczkach i restauracjach obowiązuje schludne ubranie. Napiwek to 5–10 procent.
Wieczory mają dwa oblicza. Mindelo to muzyczne serce archipelagu: restauracje i bary z mornę, coladeirą i funaná na żywo, degustacja grogue i tańce do rana. Santa Maria na Sal to zupełnie inny klimat: bary na piasku, wspólne grania przy ognisku, reggae i luźna atmosfera surferska.
Jeśli traficie na odpowiedni termin, warto zobaczyć jedno z czterech wydarzeń: Carnaval de Mindelo w lutym albo marcu – czerpiący z tradycji Rio, uważany za najbardziej widowiskowy karnawał w Afryce; Baía das Gatas w sierpniu, festiwal muzyczny na plaży pod pełnią księżyca; Kriol Jazz Festival w kwietniu w Prai; i Festa de São João w czerwcu, z procesjami bębniarzy i wyścigami konnymi.
Jakim językiem mówi się na Wyspach Zielonego Przylądka?
Językiem urzędowym jest portugalski – używa się go w mediach, szkołach i urzędach. Na co dzień wszyscy mówią jednak kreolskim kabowerdeńskim, czyli kriolu, i to on jest tu językiem ojczystym.
Dobra wiadomość dla podróżnych: angielski i francuski są na dobrym poziomie w hotelach, hostelach i wśród młodych ludzi – to zauważalna różnica wobec części innych kierunków afrykańskich. Kilka słów po portugalsku albo w kriolu i tak zrobi bardzo dobre wrażenie.
| Po polsku | Po portugalsku i w kriolu | Wymowa |
|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: |
| cześć, dzień dobry | Olá! / Modi ki bu sta? (kriolu) | [o-la] / [mo-di ki bu sta] |
| jak się masz? | Tudo bem? / Mantenha! | [tu-du bej] / [man-ten-ja] |
| wszystko dobrze | Tudo bom / Sababi! | [tu-du bo(n)] / [sa-ba-bi] |
| dziękuję | Obrigado / Obrigada / Mersi | [o-bri-ga-du] / [o-bri-ga-da] / [mer-si] |
| proszę | Por favor | [por fa-wor] |
| do widzenia | Tchau / Te logu | [cza-u] / [te lo-gu] |
| ile to kosztuje? | Quanto custa? / E kuanto? | [kwan-tu kusz-ta] / [e kwan-tu] |
| ładnie, super | Sabura! | [sa-bu-ra] |
Warto zapamiętać "sababi" i "sabura" – te dwa słowa usłyszysz codziennie i oba znaczą, że coś jest dobre.
Wiza na Wyspy Zielonego Przylądka i formalności wjazdu
Wiza nie jest potrzebna: obywatele Polski wjeżdżają bezwizowo na pobyt turystyczny do 30 dni.
Jest natomiast formalność, o której łatwo nie wiedzieć, a której nie da się załatwić na miejscu. Przed wylotem trzeba zarejestrować się na oficjalnym portalu rządowym ease.gov.cv i opłacić opłatę bezpieczeństwa lotniskowego – 3400 escudo, czyli około 31 euro albo 130 złotych [DO WERYFIKACJI].
Zrób to z zapasem czasu, a potwierdzenie miej w formie, którą pokażesz bez internetu. To jedna z tych rzeczy, które kosztują dwie minuty w domu i potrafią zepsuć pierwszy dzień na lotnisku.
Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od daty wyjazdu z kraju.
| Element | Status |
|---|---|
| :-: | :-: |
| Wiza | nie |
| Dokument | paszport (ważność min. 6 mies.) |
| Maksymalny pobyt | 30 dni |
| Rejestracja EASE | wymagana przed wylotem |
| Opłata bezpieczeństwa lotniskowego | ok. 31 euro / 3400 escudo |
Zdaniem eksperta: "Escudo wymieniajcie na miejscu i płaćcie w escudo, nie w euro – sklepy przeliczają euro po kursie mniej korzystnym niż oficjalny, a przy dwutygodniowym wyjeździe ta różnica robi się realną kwotą, którą wolelibyście wydać na cokolwiek innego." — [IMIĘ NAZWISKO EKSPERTA], [STANOWISKO] ST.pl — [LINK LINKEDIN]
Zdrowie i szczepienia przed wyjazdem na Wyspy Zielonego Przylądka
Zacznijmy od dobrej wiadomości, rzadkiej przy kierunkach afrykańskich: na Wyspach Zielonego Przylądka nie ma malarii. Nie ma też ryzyka choroby wysokościowej, bo najwyższy punkt to 2829 metrów, a większość wyjazdu spędza się nad morzem.
Obowiązkowych szczepień nie ma przy przylocie bezpośrednio z Europy. Szczepienie na żółtą gorączkę jest wymagane tylko przy przyjeździe z krajów, w których choroba występuje. Zalecane są WZW A, WZW B, tężec i dur brzuszny.
Woda z kranu nie nadaje się do picia – wyłącznie fabrycznie butelkowana.
Koszty leczenia w prywatnych klinikach są wysokie, więc polisa z sumą gwarancyjną minimum 200 000 złotych [DO WERYFIKACJI] jest tu obowiązkowa w praktyce. Przy trekkingu na Santo Antão i wejściu na wulkan warto sprawdzić, czy obejmuje ona aktywności górskie.
Internet i karta SIM na Wyspach Zielonego Przylądka
Kraj leży poza Unią Europejską, więc unijne zasady bezpłatnego roamingu tu nie obowiązują – polski pakiet danych bez wykupionej opcji zaskoczy rachunkiem.
Zasięg 4G na zamieszkanych wyspach jest bardzo dobry, szczególnie na Sal, Santiago, São Vicente i Boa Viście. Operatorzy to Unitel T+ i CVMóvel. Karta SIM albo eSIM z pakietem 10–20 GB kosztuje około 1000–1500 escudo, czyli 38–58 złotych [DO WERYFIKACJI].
Zasięg gubi się w dwóch miejscach i oba są dokładnie tam, gdzie się chodzi po szlakach: w głębokich kanionach Santo Antão i w kalderze wulkanu Fogo.
Czy Wyspy Zielonego Przylądka są bezpieczne?
Tak – archipelag uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych w całej Afryce, z bardzo niskim poziomem przestępczości pospolitej.
Ostrożność przydaje się w dwóch sytuacjach, z których tylko jedna dotyczy ludzi.
Kieszonkowcy pojawiają się na targu Sucupira w Prai i w klubach nocnych. Zwykła uwaga wystarcza.
Ocean to realnie największe ryzyko na tym kierunku: na plażach Sal i Boa Visty występują silne prądy i wysokie fale, a plaże są długie, dzikie i bez ratowników. Wchodzi się do wody tam, gdzie widać innych, i nie płynie się daleko od brzegu – to nie jest morze do beztroskiego pływania, choć tak wygląda.
Do tego dochodzą dwie rzeczy z innych sekcji: brak zasięgu w kanionach Santo Antão i wejście na czynny wulkan, które robi się z przewodnikiem.
Waluta i płatności na Wyspach Zielonego Przylądka
Waluta to escudo kabowerdeńskie (CVE) i ma sztywny kurs do euro: 1 euro to 110,265 escudo. Sto escudo to około 3,85 złotego [DO WERYFIKACJI].
I tu jest rzecz, o której warto wiedzieć przed pierwszym zakupem. Euro jest tu przyjmowane powszechnie – ale sklepy przeliczają je po kursie 1 euro = 100 escudo, czyli poniżej kursu oficjalnego [DO WERYFIKACJI]. Przy każdej płatności w euro tracisz więc kilka procent. Przy jednym obiedzie to drobiazg, przy dwutygodniowym wyjeździe – realna kwota.
Wniosek jest prosty: wymień pieniądze na escudo i płać w escudo. Bankomaty sieci Vinti4 działają, karty Visa, Mastercard i wielowalutowe w rodzaju Revoluta są przyjmowane w większych hotelach na Sal i Boa Viście.
Gotówka jest natomiast konieczna w trzech miejscach: w zbiorczych minibusach aluguer, na targach i w małych, lokalnych knajpkach. Czyli wszędzie tam, gdzie ceny są najlepsze.
Napiwek to 5–10 procent.
Ile kosztuje wyjazd na Wyspy Zielonego Przylądka?
| Styl podróży | Budżet dzienny | Co się w tym mieści |
|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: |
| Oszczędnie | 128–212 zł (30–50 EUR / 3300–5500 CVE) | nocleg w pensjonacie lub pousadzie, jedzenie uliczne (pastel, cachupa), przejazdy zbiorczymi minibusami aluguer |
| Komfortowo | 298–595 zł (70–140 EUR / 7700–15 400 CVE) | prywatny pokój albo mniejszy hotel, przeloty i promy między wyspami, wynajem auta z napędem na cztery koła, wycieczki z przewodnikiem, restauracje z owocami morza |
Kwoty nie obejmują przelotu z Polski [DO WERYFIKACJI]. Największa pozycja, która przesuwa wyjazd z pierwszego wiersza do drugiego, to przemieszczanie się między wyspami – każdy przeskok to osobny bilet lotniczy albo promowy, a przy trasie po czterech wyspach robi się z tego samodzielna pozycja w budżecie.
Druga rzecz, która działa na korzyść: czartery bezpośrednie z Polski bywają tańsze od lotów rejsowych z przesiadką, więc przy planowaniu warto porównać oba warianty, zanim ustali się datę.
Zakupy i pamiątki z Wysp Zielonego Przylądka
Wino wulkaniczne z Fogo – z winnic w kalderze czynnego wulkanu, nie ma go nigdzie indziej. Grogue albo słodki likier ponche – narodowe trunki z trzciny cukrowej. Kawa z Fogo, uprawiana na zboczach wulkanu. Płyty z mornę – Cesária Évora albo współcześni artyści z Mindelo. Pano de terra – ręcznie tkane materiały i szale z motywami kreolskimi. Rzeźby z drewna i ze skały wulkanicznej z Fogo. Mydła i kosmetyki z solą z Pedra de Lume albo z aloesem.
Czego nie wolno wywieźć: muszli morskich, koralowców, piasku z plaży, jaj żółwi morskich oraz okazów chronionych roślin i zwierząt. Przy muszlach i piasku warto pamiętać, że to nie teoretyczny przepis – kontrole na lotniskach na Sal i Boa Viście traktują go poważnie.
Jak dojechać na Wyspy Zielonego Przylądka i jak się po nich poruszać?
Tu jest najlepsza wiadomość o tym kierunku: z Polski latają czartery bezpośrednie – z Warszawy, Katowic i Poznania, na Sal i Boa Vistę [DO WERYFIKACJI]. Alternatywą są loty rejsowe TAP Air Portugal przez Lizbonę, którymi można dolecieć również do Prai na Santiago i na São Vicente – co ma sens, jeśli zaczynacie od wysp górskich, a nie od plażowych.
Między wyspami poruszasz się w dwóch trybach: lotami wewnętrznymi albo promami CV Interilhas. Rejs z São Vicente na Santo Antão zajmuje około godziny i jest w praktyce jedynym sensownym sposobem dotarcia na wyspę trekkingową.
Na miejscu podstawą są aluguery – zbiorcze minibusy, najtańszy i najbardziej miejscowy sposób podróżowania. Na własną rękę po Santo Antão i Fogo lepiej mieć auto z napędem na cztery koła.

