wyjazdy dla osób 18-35 lat
wyjazdy
aktywne filtry:
Region: Wyspy Zielonego Przylądka

znajdź wyjazd dla siebie

Nie znaleziono

Nie znaleziono wyników

Ups! Niestety aktualnie nie mamy żadnych wyjazdów w kryteriach Twojego wyszukiwania.

Śledź nasze kanały komunikacji, żeby być na bieżąco ze wszystkimi nowościami :)

Dlaczego warto jechać na Wyspy Zielonego Przylądka? Do 1462 roku ten archipelag był bezludny. Portugalczycy założyli tu wtedy Cidade Velha – pierwsze europejskie miasto w strefie tropikalnej, którego ruiny katedry i fort stoją do dziś na liście UNESCO. Ale najważniejsza rzecz o tym kierunku jest inna: to nie jest jeden kierunek. Dziewięć zamieszkanych wysp różni się od siebie tak bardzo, że wyjazd na Sal i wyjazd na Santo Antão to dwa niepowiązane doświadczenia. Na Sal i Boa Viście czekają płaskie, pustynne wyspy z turkusową wodą, stałym wiatrem pasatowym i światowej klasy warunkami do kitesurfingu. Wydmy na Boa Viście są zresztą zrobione z piasku przywianego przez pasaty z Sahary, oddalonej o setki kilometrów. Na Fogo stoi czynny wulkan Pico do Fogo – 2829 metrów – a w jego kalderze, na czarnej glebie wulkanicznej, uprawia się winorośl bez sztucznego nawadniania i robi wino, którego nie da się kupić nigdzie indziej. Na Santo Antão są zielone doliny z tarasami trzciny cukrowej, gaje bananowe i drogi wykute w pionowych klifach. To najlepszy trekking na archipelagu i jednocześnie krajobraz, którego nikt nie spodziewa się po Afryce Zachodniej. A w Mindelo na São Vicente urodziła się Cesária Évora, „bosonoga diwa”, która wyniosła kabowerdeńską mornę na największe sceny świata, występując bez obuwia w hołdzie ubogim kobietom z wysp. Miasto do dziś grywa mornę, coladeirę i funaná na żywo, prawie każdego wieczoru. Wszystko to spina jedno miejscowe słowo: morabeza – gościnność połączona z zasadą „no stress”. Pośpiech jest tu uważany za zły ton.

Kluczowe informacje o Wyspach Zielonego Przylądka

Po co tu jechać – po dziewięć zamieszkanych wysp o zupełnie różnym charakterze: Sal i Boa Vista to plaże i wiatr, Santo Antão i Fogo to góry, São Vicente i Santiago to kultura. Wybór wyspy to pierwsza decyzja.

Fakt, który tłumaczy cały kraj – archipelag był całkowicie bezludny do 1462 roku. Portugalczycy założyli wtedy Cidade Velha, pierwsze europejskie miasto w strefie tropikalnej, dziś na liście UNESCO.

Dokument – bezwizowo do 30 dni, ale przed wylotem trzeba się zarejestrować w systemie EASE i opłacić opłatę bezpieczeństwa lotniskowego, około 31 euro.

Waluta – escudo kabowerdeńskie (CVE) ze sztywnym kursem do euro. Płacąc euro w sklepie, tracisz na kursie – o tym niżej.

Budżet – od 128 zł dziennie oszczędnie, 298–595 zł komfortowo. Z Polski latają czartery bezpośrednie.

Kiedy jechać – listopad–maj na sporty wodne i trekking, sierpień–październik na ciepły ocean i żółwie. Nie ma tu okresu, który trzeba bezwzględnie omijać.

Zdrowie – bez malarii, ale woda z kranu nie nadaje się do picia.

Co zobaczyć na Wyspach Zielonego Przylądka?

Najsensowniej opisać ten kraj wyspami, bo to one są tu jednostką wyboru.

Sal – plaże, wiatr i sporty wodne. Santa Maria z białym piaskiem, molem rybackim i Kite Beach, jednym z najlepszych miejsc do kitesurfingu i windsurfingu na świecie. Poza plażami dwie osobliwości: Buracona z basenem w skałach wulkanicznych i zjawiskiem zwanym "Okiem Boga" – promieniem słońca podświetlającym wodę w podwodnej jaskini – oraz Salina Pedra de Lume, słone jezioro w kraterze wygasłego wulkanu, w którym woda jest 27 razy bardziej zasolona niż ocean i można się na niej unosić bez wysiłku.

Boa Vista – wydmy, żółwie i pustka. Pustynia Viana z białymi wydmami z saharyjskiego piasku i plaża Santa Monica: osiemnaście kilometrów dzikiego brzegu, najdłuższa na archipelagu. Na innej plaży rdzewieje wrak statku Cabo Santa Maria. To także jedno z najważniejszych na świecie lęgowisk żółwia karetta. Rada od nas: na nocne wyjście na dzikie plaże w sezonie lęgowym idzie się wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem – nie z latarką i własnym pomysłem.

Fogo – wulkan i wino. Pico do Fogo, czynny wulkan wysokości 2829 metrów, wyrastający czarnym stożkiem z ogromnej kaldery. Wejście kończy się zejściem, które jest tu osobną atrakcją: zbiega się po czarnym pyle wulkanicznym. W kalderze leży osada Chã das Caldeiras z domkami z bazaltu i winnicami.

Santo Antão – trekking. Valle de Paúl i Ribeira Grande: górskie doliny z tarasami trzciny cukrowej i gajami bananowymi, ze ścieżkami wyciętymi w pionowych klifach. Przez wyspę biegnie Estrada de Corda – kręta szosa z ręcznie układanej kostki bazaltowej, prowadząca grzbietami na wysokości ponad tysiąca metrów. Na końcu wyspy leży rybackie miasteczko Ponta do Sol.

São Vicente – muzyka. Mindelo, kulturalna stolica archipelagu: kolonialna architektura, przystań jachtowa, karnawał w stylu brazylijskim i muzyka na żywo prawie codziennie.

Santiago – historia. Cidade Velha z 1462 roku, obiekt UNESCO: ruiny katedry, Fort Real de São Filipe i zabytkowy pręgierz. Na północy wyspy zatoka Tarrafal z gajem palmowym, złotym piaskiem i kolorowymi pirogami rybackimi.

Osobno warto wiedzieć o Santa Luzii – jedynej całkowicie bezludnej wyspie archipelagu, objętej ścisłą ochroną.

Sugerowane trasy po Wyspach Zielonego Przylądka

Siedem dni, wyspy północne – Sal (Santa Maria, Kite Beach, Buracona, Pedra de Lume) → przelot albo prom na São Vicente z Mindelo → prom na Santo Antão (Valle de Paúl, Estrada de Corda) → powrót przez São Vicente.

Czternaście dni, pełna eksploracja z wulkanem – Santiago (Praia, Cidade Velha, Tarrafal) → Fogo (Pico do Fogo, Chã das Caldeiras, São Filipe) → São Vicente z Mindelo → Santo Antão na trzy dni trekkingu → Sal albo Boa Vista na zakończenie.

Obie trasy mają jedno wąskie gardło, którego nie widać na papierze: każde przejście między wyspami to osobny przelot albo prom. Rozkłady lotów wewnętrznych i promów zmieniają się, przy złej pogodzie rejsy wypadają, a przy trasie czternastodniowej takich przeskoków jest cztery. Do tego dochodzą wejście na czynny wulkan z przewodnikiem, trekking w kanionach bez zasięgu telefonu i gotówka w escudo na aluguery, których nie opłacisz kartą. Wyjazd z ST.pl zdejmuje tę część z głowy: przelot, przeskoki między wyspami, noclegi i przewodnicy zaplanowani jako jedna całość, a koordynator na miejscu przekłada plan, gdy prom nie wypływa.

Ciekawostki o Wyspach Zielonego Przylądka

  • Archipelag był całkowicie bezludny do 1462 roku – cała kultura tego kraju powstała od zera, po przybyciu Portugalczyków.
  • Cesária Évora występowała na największych scenach świata bez obuwia, w hołdzie ubogim kobietom z wysp. Stąd jej przydomek: bosonoga diwa.
  • W kalderze wulkanu Fogo uprawia się winorośl na czarnej glebie wulkanicznej bez sztucznego nawadniania.
  • Wydmy pustyni Viana na Boa Viście zbudowane są z piasku przywianego przez pasaty z Sahary, z odległości setek kilometrów.
  • Woda w salinie Pedra de Lume ma 27 razy wyższe zasolenie niż ocean, więc unosi się na niej bez wysiłku.
  • Szosę Estrada de Corda na Santo Antão wybudowano z ręcznie układanej kostki bazaltowej, bez ciężkiego sprzętu, i pnie się ona grzbietami gór ponad tysiąc metrów nad poziom morza.

Kuchnia Wysp Zielonego Przylądka – co warto zjeść?

Kuchnia jest kreolsko-portugalska i opiera się na kukurydzy, fasoli, świeżych owocach morza, maniocu i batatach, z ostrym sosem malagueta w tle.

Danie narodowe to cachupa – wolno gotowany gulasz z białej i żółtej kukurydzy, fasoli, manioku, batatów i kapusty, z wieprzowiną, kiełbaską linguiça albo świeżym tuńczykiem. Ma jednak drugie życie, które jest tu ważniejsze niż samo danie: odsączoną cachupę z poprzedniego dnia podsmaża się na patelni z cebulą i jajkiem sadzonym i podaje jako cachupa refogada, czyli tradycyjne śniadanie. Kto nie zjadł jej na drugi dzień, nie zna tego dania.

Z jedzenia ulicznego warto wyłapać: pastel com diabo dentro – smażony pieróg z ciasta kukurydziano-ziemniaczanego z pikantnym tuńczykiem i chili, którego nazwa znaczy "pieróg z diabłem w środku"; queijo de cabra com doce de papaya – świeży ser kozi z galaretką z papai; empada de peixe – kruche babeczki z duszonym tuńczykiem; smażony maniok z sosem piri-piri; oraz torresmos – chrupiące skwarki.

Z dań na cieplej: bife de atum, gruby stek z tuńczyka marynowany w czosnku, occie i papryczkach malagueta; polvo à modo de Zinha – ośmiornica duszona w winie albo pomidorach; caldeirada de peixe, gulasz rybny z warzywami; i lagostada – homar oceaniczny z grilla, jeśli budżet pozwala.

Do picia trzy rzeczy, których nie spróbujesz nigdzie indziej: grogue – mocny rum destylowany ze świeżego soku z trzciny w miedzianych alembikach, narodowy trunek Santo Antão i Santiago; ponche, słodki likier z grogue z miodem albo sokiem z marakui; i vinho do Fogo, wino z kaldery czynnego wulkanu. Do tego miejscowe piwo Strela i chłodna herbata z trawy cytrynowej.

Jaki jest klimat na Wyspach Zielonego Przylądka i kiedy jechać?

Klimat jest subtropikalny i suchy, z temperaturą od 24 do 30 stopni przez cały rok. To jeden z niewielu kierunków, w których nie ma sezonu bezwzględnie złego – jest tylko pytanie, po co się jedzie.

RegionLatoZimaUwaga
:-::-::-::-:
Wyspy płaskie: Sal, Boa Vista26–30°C22–26°Csilne pasaty od listopada do kwietnia, praktycznie bez deszczu
Wyspy górskie: Santo Antão, Fogo, Santiago24–28°C16–22°Copady od sierpnia do października, mgły w górach
OkresCo się sprawdzaWerdykt
:-::-::-:
listopad–majstabilna pogoda, silny wiatr – kitesurfing i windsurfing, dobre warunki na trekking na Santo Antão i Fogonajlepszy termin ogólnie
sierpień–październiknajcieplejszy ocean, zielone krajobrazy w górach, szczyt lęgowisk żółwi na Boa Viście i Salnajlepszy termin na kąpiele i żółwie
styczeń–lutyjak wyżej w kolumnie sezonu głównego, ale wiatr harmattan sporadycznie przynosi pył saharyjski ograniczający widocznośćbardzo dobry z jednym zastrzeżeniem

Sezon lęgowy żółwi karetta na dzikich plażach trwa od lipca do października [DO WERYFIKACJI].

Z tego układu wynika prosta zasada: na wiatr i góry jedzie się zimą, na ciepłą wodę i żółwie latem. Wyspy górskie zieleni się dopiero po opadach, więc kto jedzie na Santo Antão po krajobrazy z pocztówki, powinien wybrać wrzesień albo październik.

Historia Wysp Zielonego Przylądka

Historia tego kraju zaczyna się od pustki: w 1462 roku Portugalczycy zasiedlili całkowicie bezludny archipelag i założyli Cidade Velha, pierwsze europejskie miasto w tropikach.

Przez osiemnasty i dziewiętnasty wiek wyspy były ważnym punktem węzłowym transatlantyckiego handlu niewolnikami oraz portem zaopatrzeniowym dla statków oceanicznych. Ta historia zostawiła ślad w kulturze, języku i muzyce – kreolski kabowerdeński i morna wyrosły dokładnie z tego splotu.

Niepodległość od Portugalii archipelag ogłosił w 1975 roku, po walce prowadzonej przez ruch niepodległościowy, którego twarzą był Amílcar Cabral [DO WERYFIKACJI]. W 1991 roku kraj wprowadził w pełni demokratyczny system wielopartyjny i od tego czasu uchodzi za jedno z najstabilniejszych państw Afryki.

Kultura i obyczaje na Wyspach Zielonego Przylądka

Zacznijmy od dwóch słów, które tłumaczą tu wszystko: morabeza i no stress. Pierwsze oznacza gościnność i otwartość, drugie – powolne tempo życia. Pośpiech, poganianie kelnera czy okazywanie zniecierpliwienia w urzędzie są uważane za zły ton. Kto tego nie przyjmie, będzie się tu irytował codziennie.

Trzy zasady konkretne: pytaj o zgodę na zdjęcia – zanim sfotografujesz ludzi, zwłaszcza na targach w Prai albo w Mindelo, pytasz; to nie kurtuazja, a podstawowa uprzejmość. Ochrona żółwi – w sezonie lęgowym na nieoświetlone, dzikie plaże Boa Visty i Sal wchodzi się nocą wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem. Nie zostawiaj śladu – na szlakach Santo Antão i Fogo nie ma koszy i nie ma serwisu, wszystko, co wniesiesz, znosisz z powrotem.

Poza tym strój kąpielowy zostaje na plaży, a w miasteczkach i restauracjach obowiązuje schludne ubranie. Napiwek to 5–10 procent.

Wieczory mają dwa oblicza. Mindelo to muzyczne serce archipelagu: restauracje i bary z mornę, coladeirą i funaná na żywo, degustacja grogue i tańce do rana. Santa Maria na Sal to zupełnie inny klimat: bary na piasku, wspólne grania przy ognisku, reggae i luźna atmosfera surferska.

Jeśli traficie na odpowiedni termin, warto zobaczyć jedno z czterech wydarzeń: Carnaval de Mindelo w lutym albo marcu – czerpiący z tradycji Rio, uważany za najbardziej widowiskowy karnawał w Afryce; Baía das Gatas w sierpniu, festiwal muzyczny na plaży pod pełnią księżyca; Kriol Jazz Festival w kwietniu w Prai; i Festa de São João w czerwcu, z procesjami bębniarzy i wyścigami konnymi.

Jakim językiem mówi się na Wyspach Zielonego Przylądka?

Językiem urzędowym jest portugalski – używa się go w mediach, szkołach i urzędach. Na co dzień wszyscy mówią jednak kreolskim kabowerdeńskim, czyli kriolu, i to on jest tu językiem ojczystym.

Dobra wiadomość dla podróżnych: angielski i francuski są na dobrym poziomie w hotelach, hostelach i wśród młodych ludzi – to zauważalna różnica wobec części innych kierunków afrykańskich. Kilka słów po portugalsku albo w kriolu i tak zrobi bardzo dobre wrażenie.

Po polskuPo portugalsku i w krioluWymowa
:-::-::-:
cześć, dzień dobryOlá! / Modi ki bu sta? (kriolu)[o-la] / [mo-di ki bu sta]
jak się masz?Tudo bem? / Mantenha![tu-du bej] / [man-ten-ja]
wszystko dobrzeTudo bom / Sababi![tu-du bo(n)] / [sa-ba-bi]
dziękujęObrigado / Obrigada / Mersi[o-bri-ga-du] / [o-bri-ga-da] / [mer-si]
proszęPor favor[por fa-wor]
do widzeniaTchau / Te logu[cza-u] / [te lo-gu]
ile to kosztuje?Quanto custa? / E kuanto?[kwan-tu kusz-ta] / [e kwan-tu]
ładnie, superSabura![sa-bu-ra]

Warto zapamiętać "sababi" i "sabura" – te dwa słowa usłyszysz codziennie i oba znaczą, że coś jest dobre.

Wiza na Wyspy Zielonego Przylądka i formalności wjazdu

Wiza nie jest potrzebna: obywatele Polski wjeżdżają bezwizowo na pobyt turystyczny do 30 dni.

Jest natomiast formalność, o której łatwo nie wiedzieć, a której nie da się załatwić na miejscu. Przed wylotem trzeba zarejestrować się na oficjalnym portalu rządowym ease.gov.cv i opłacić opłatę bezpieczeństwa lotniskowego – 3400 escudo, czyli około 31 euro albo 130 złotych [DO WERYFIKACJI].

Zrób to z zapasem czasu, a potwierdzenie miej w formie, którą pokażesz bez internetu. To jedna z tych rzeczy, które kosztują dwie minuty w domu i potrafią zepsuć pierwszy dzień na lotnisku.

Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od daty wyjazdu z kraju.

ElementStatus
:-::-:
Wizanie
Dokumentpaszport (ważność min. 6 mies.)
Maksymalny pobyt30 dni
Rejestracja EASEwymagana przed wylotem
Opłata bezpieczeństwa lotniskowegook. 31 euro / 3400 escudo

Zdaniem eksperta: "Escudo wymieniajcie na miejscu i płaćcie w escudo, nie w euro – sklepy przeliczają euro po kursie mniej korzystnym niż oficjalny, a przy dwutygodniowym wyjeździe ta różnica robi się realną kwotą, którą wolelibyście wydać na cokolwiek innego." — [IMIĘ NAZWISKO EKSPERTA], [STANOWISKO] ST.pl — [LINK LINKEDIN]

Zdrowie i szczepienia przed wyjazdem na Wyspy Zielonego Przylądka

Zacznijmy od dobrej wiadomości, rzadkiej przy kierunkach afrykańskich: na Wyspach Zielonego Przylądka nie ma malarii. Nie ma też ryzyka choroby wysokościowej, bo najwyższy punkt to 2829 metrów, a większość wyjazdu spędza się nad morzem.

Obowiązkowych szczepień nie ma przy przylocie bezpośrednio z Europy. Szczepienie na żółtą gorączkę jest wymagane tylko przy przyjeździe z krajów, w których choroba występuje. Zalecane są WZW A, WZW B, tężec i dur brzuszny.

Woda z kranu nie nadaje się do picia – wyłącznie fabrycznie butelkowana.

Koszty leczenia w prywatnych klinikach są wysokie, więc polisa z sumą gwarancyjną minimum 200 000 złotych [DO WERYFIKACJI] jest tu obowiązkowa w praktyce. Przy trekkingu na Santo Antão i wejściu na wulkan warto sprawdzić, czy obejmuje ona aktywności górskie.

Internet i karta SIM na Wyspach Zielonego Przylądka

Kraj leży poza Unią Europejską, więc unijne zasady bezpłatnego roamingu tu nie obowiązują – polski pakiet danych bez wykupionej opcji zaskoczy rachunkiem.

Zasięg 4G na zamieszkanych wyspach jest bardzo dobry, szczególnie na Sal, Santiago, São Vicente i Boa Viście. Operatorzy to Unitel T+ i CVMóvel. Karta SIM albo eSIM z pakietem 10–20 GB kosztuje około 1000–1500 escudo, czyli 38–58 złotych [DO WERYFIKACJI].

Zasięg gubi się w dwóch miejscach i oba są dokładnie tam, gdzie się chodzi po szlakach: w głębokich kanionach Santo Antão i w kalderze wulkanu Fogo.

Czy Wyspy Zielonego Przylądka są bezpieczne?

Tak – archipelag uchodzi za jeden z najbezpieczniejszych w całej Afryce, z bardzo niskim poziomem przestępczości pospolitej.

Ostrożność przydaje się w dwóch sytuacjach, z których tylko jedna dotyczy ludzi.

Kieszonkowcy pojawiają się na targu Sucupira w Prai i w klubach nocnych. Zwykła uwaga wystarcza.

Ocean to realnie największe ryzyko na tym kierunku: na plażach Sal i Boa Visty występują silne prądy i wysokie fale, a plaże są długie, dzikie i bez ratowników. Wchodzi się do wody tam, gdzie widać innych, i nie płynie się daleko od brzegu – to nie jest morze do beztroskiego pływania, choć tak wygląda.

Do tego dochodzą dwie rzeczy z innych sekcji: brak zasięgu w kanionach Santo Antão i wejście na czynny wulkan, które robi się z przewodnikiem.

Waluta i płatności na Wyspach Zielonego Przylądka

Waluta to escudo kabowerdeńskie (CVE) i ma sztywny kurs do euro: 1 euro to 110,265 escudo. Sto escudo to około 3,85 złotego [DO WERYFIKACJI].

I tu jest rzecz, o której warto wiedzieć przed pierwszym zakupem. Euro jest tu przyjmowane powszechnie – ale sklepy przeliczają je po kursie 1 euro = 100 escudo, czyli poniżej kursu oficjalnego [DO WERYFIKACJI]. Przy każdej płatności w euro tracisz więc kilka procent. Przy jednym obiedzie to drobiazg, przy dwutygodniowym wyjeździe – realna kwota.

Wniosek jest prosty: wymień pieniądze na escudo i płać w escudo. Bankomaty sieci Vinti4 działają, karty Visa, Mastercard i wielowalutowe w rodzaju Revoluta są przyjmowane w większych hotelach na Sal i Boa Viście.

Gotówka jest natomiast konieczna w trzech miejscach: w zbiorczych minibusach aluguer, na targach i w małych, lokalnych knajpkach. Czyli wszędzie tam, gdzie ceny są najlepsze.

Napiwek to 5–10 procent.

Ile kosztuje wyjazd na Wyspy Zielonego Przylądka?

Styl podróżyBudżet dziennyCo się w tym mieści
:-::-::-:
Oszczędnie128–212 zł (30–50 EUR / 3300–5500 CVE)nocleg w pensjonacie lub pousadzie, jedzenie uliczne (pastel, cachupa), przejazdy zbiorczymi minibusami aluguer
Komfortowo298–595 zł (70–140 EUR / 7700–15 400 CVE)prywatny pokój albo mniejszy hotel, przeloty i promy między wyspami, wynajem auta z napędem na cztery koła, wycieczki z przewodnikiem, restauracje z owocami morza

Kwoty nie obejmują przelotu z Polski [DO WERYFIKACJI]. Największa pozycja, która przesuwa wyjazd z pierwszego wiersza do drugiego, to przemieszczanie się między wyspami – każdy przeskok to osobny bilet lotniczy albo promowy, a przy trasie po czterech wyspach robi się z tego samodzielna pozycja w budżecie.

Druga rzecz, która działa na korzyść: czartery bezpośrednie z Polski bywają tańsze od lotów rejsowych z przesiadką, więc przy planowaniu warto porównać oba warianty, zanim ustali się datę.

Zakupy i pamiątki z Wysp Zielonego Przylądka

Wino wulkaniczne z Fogo – z winnic w kalderze czynnego wulkanu, nie ma go nigdzie indziej. Grogue albo słodki likier ponche – narodowe trunki z trzciny cukrowej. Kawa z Fogo, uprawiana na zboczach wulkanu. Płyty z mornę – Cesária Évora albo współcześni artyści z Mindelo. Pano de terra – ręcznie tkane materiały i szale z motywami kreolskimi. Rzeźby z drewna i ze skały wulkanicznej z Fogo. Mydła i kosmetyki z solą z Pedra de Lume albo z aloesem.

Czego nie wolno wywieźć: muszli morskich, koralowców, piasku z plaży, jaj żółwi morskich oraz okazów chronionych roślin i zwierząt. Przy muszlach i piasku warto pamiętać, że to nie teoretyczny przepis – kontrole na lotniskach na Sal i Boa Viście traktują go poważnie.

Jak dojechać na Wyspy Zielonego Przylądka i jak się po nich poruszać?

Tu jest najlepsza wiadomość o tym kierunku: z Polski latają czartery bezpośrednie – z Warszawy, Katowic i Poznania, na Sal i Boa Vistę [DO WERYFIKACJI]. Alternatywą są loty rejsowe TAP Air Portugal przez Lizbonę, którymi można dolecieć również do Prai na Santiago i na São Vicente – co ma sens, jeśli zaczynacie od wysp górskich, a nie od plażowych.

Między wyspami poruszasz się w dwóch trybach: lotami wewnętrznymi albo promami CV Interilhas. Rejs z São Vicente na Santo Antão zajmuje około godziny i jest w praktyce jedynym sensownym sposobem dotarcia na wyspę trekkingową.

Na miejscu podstawą są aluguery – zbiorcze minibusy, najtańszy i najbardziej miejscowy sposób podróżowania. Na własną rękę po Santo Antão i Fogo lepiej mieć auto z napędem na cztery koła.