wyjazdy dla osób 18-35 lat
wyjazdy
aktywne filtry:
Region: Sudan Południowy

znajdź wyjazd dla siebie

Nie znaleziono

Nie znaleziono wyników

Ups! Niestety aktualnie nie mamy żadnych wyjazdów w kryteriach Twojego wyszukiwania.

Śledź nasze kanały komunikacji, żeby być na bieżąco ze wszystkimi nowościami :)

Dlaczego warto jechać do Sudanu Południowego? Zacznijmy od rzeczy, której nie da się pominąć: polskie MSZ ostrzega przed samodzielnymi podróżami do tego kraju [DO WERYFIKACJI], a wyjazdy odbywają się tu wyłącznie z licencjonowaną lokalną agencją. To nie jest kierunek, na który kupuje się bilet i leci sprawdzić, jak jest. Jeśli to nie zamyka sprawy, jest kilka powodów, dla których ludzie tu jednak jeżdżą. Sudan Południowy jest najmłodszym państwem świata — niepodległość ogłosił 9 lipca 2011 roku, po dwóch wojnach domowych trwających z przerwami pół wieku. Turystyki komercyjnej praktycznie tu nie ma, co znaczy dokładnie to, co znaczy: brak infrastruktury, brak utartych tras, brak niczego przygotowanego pod przyjezdnych. Na równinach parków Boma i Bandingilo przemieszcza się corocznie ponad 1,3 miliona antylop koba białouchego, tiangów i gazeli [DO WERYFIKACJI] — jedna z największych migracji ssaków lądowych na Ziemi, o której prawie nikt nie słyszał. Na Białym Nilu leżą bagniska Sudd, jeden z największych obszarów podmokłych Afryki, w porze deszczowej rozlewający się na ponad sto trzydzieści tysięcy kilometrów kwadratowych [DO WERYFIKACJI]. Żyje tam trzewikodziób — ptak z dziobem w kształcie buta, wyglądający jak coś, co nie zdążyło wyginąć. A w dolinie Nilu, wokół Terekeka i Bor, stoją obozowiska pasterskie ludu Mundari i Dinka, gdzie hoduje się bydło rasy Ankole-Watusi o rogach rozpiętych na blisko dwa i pół metra. Kult bydła jest tam fundamentem struktury społecznej — poszczególne krowy mają imiona i pieśni pochwalne, a pasterze śpią obok swoich zwierząt. To ostatnie wymaga jednego zdania więcej, bo od niego zależy, czy ten wyjazd ma sens. Obozowiska nie są atrakcją turystyczną, a miejscem, gdzie ludzie żyją i pracują. Wejście wymaga zgody pasterzy i opłaty dla wioski, a zrobienie zdjęcia — rządowego zezwolenia i zgody sfotografowanych. Kto przyjeżdża tu po kadry, będzie rozczarowany albo nieuprzejmy. Kto przyjeżdża zrozumieć, jak wygląda życie oparte na bydle, dostanie coś, czego nie znajdzie nigdzie indziej. To kierunek dla osób, które mają za sobą już kilka wyjazdów po Afryce, znoszą brak komfortu i rozumieją, że plan jest tu propozycją, nie umową.

Kluczowe informacje o Sudanie Południowym

Bezpieczeństwo – polskie MSZ utrzymuje ostrzeżenie przed samodzielnymi podróżami do Sudanu Południowego [DO WERYFIKACJI]. Wyjazdy odbywają się tu wyłącznie z licencjonowaną lokalną agencją, po zgłoszeniu w Ministerstwie Turystyki. Sprawdźcie aktualne komunikaty MSZ przed jakąkolwiek decyzją.

Kiedy jechać – grudzień–marzec, w porze suchej. Od maja do października drogi szutrowe stają się nieprzejezdne, a obozowiska pasterskie się rozpraszają.

Wiza – wymagana e-wiza, 100 USD (około 395 PLN) [DO WERYFIKACJI], składana na portalu evisa.gov.ss. Paszport ważny minimum 6 miesięcy od daty wjazdu.

Formalności dodatkowe – obowiązkowe szczepienie na żółtą gorączkę (książeczka sprawdzana na lotnisku) oraz płatna rejestracja obcokrajowców w ciągu trzech dni od przylotu [DO WERYFIKACJI].

Fotografowanie – wymaga rządowego zezwolenia wyrabianego w Dżubie [DO WERYFIKACJI]. Zdjęcia obiektów wojskowych, policji, lotnisk i mostów są zabronione bez wyjątku.

Płatności – karty i bankomaty nie działają. Całą kwotę budżetu przywozi się w nieuszkodzonej gotówce w dolarach z serii po 2013 roku [DO WERYFIKACJI].

Malaria – występuje w całym kraju przez cały rok, a ryzyko jest bardzo wysokie.

Co zobaczyć w Sudanie Południowym?

Kraj dzieli się na cztery obszary, a w praktyce dostępne są dwa lub trzy z nich.

Dolina Białego Nilu i Dżuba. Stolica leży nad rzeką i jest jedynym realnym punktem wejścia do kraju. Ma targ Konyo Konyo, punkt widokowy na Juba Bridge — jedyny stały most nad Białym Nilem w mieście — oraz restauracje i kawiarnie na brzegu i na zakotwiczonych łodziach. Rzeka nosi tu lokalną nazwę Bahr el-Jebel, „rzeka gór". Kilkadziesiąt kilometrów na północ leży Terekeka, a dalej Bor — i to tam stoją obozowiska pasterskie ludu Mundari i Dinka.

Bagniska Sudd. Rozległy ekosystem wodno-błotny na Białym Nilu, w prowincjach Unity i Jonglei. Pływa się po nim dłubanką, między trzcinowiskami i kanałami. Mieszkają tam trzewikodzioby, pelikany i hipopotamy — i to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie trzewikodzioba realnie da się zobaczyć.

Parki Boma i Bandingilo. Bezkresna sawanna wschodniej części kraju i trasa corocznej migracji koba białouchego. Dostęp jest trudny: albo lot widokowy, albo wyprawa samochodem z napędem na cztery koła.

Południe i góry. Park Narodowy Nimule przy granicy z Ugandą to jedyne miejsce w kraju z regularnymi pieszymi safari — prowadzonymi z uzbrojonym strażnikiem, wzdłuż kaskad Fula Rapids na Białym Nilu, gdzie obserwuje się hipopotamy i krokodyle. Dalej na wschód wznoszą się Góry Imatong z najwyższym szczytem kraju, Mount Kinyeti (3187 m n.p.m.) [DO WERYFIKACJI], otoczonym najlepiej zachowanymi lasami deszczowymi Sudanu Południowego.

Wschodnia Ekwatoria. Półpustynny region wokół Kapoety, przy granicy z Etiopią i Kenią, zamieszkany przez ludy Toposa i Boya. Osady Boya, zwane też Larim, stoją u stóp skalistych wzgórz i mają charakterystyczną architekturę chat ze strzechą.

Rada od nas: nie planujcie wszystkich czterech obszarów. Odległości są duże, drogi szutrowe, a każdy przejazd wymaga uzgodnień. Dwa obszary w tygodniu to realny plan; cztery to plan na papierze.

Sugerowane trasy po Sudanie Południowym

Siedem dni — Nil i obozowiska. Dżuba → Terekeka (dwa dni w obozowisku Mundari) → Bor (obozowisko Dinka) → Park Narodowy Nimule (piesze safari nad Nilem) → powrót do Dżuby.

Czternaście dni — z bagniskami i migracją. Dżuba → Terekeka → bagniska Sudd (rejs pirogą) → Bor → Park Narodowy Bandingilo (migracja koba) → Kapoeta (wioski Toposa i Boya) → Park Narodowy Nimule → Dżuba.

Obie trasy mają jedną wspólną cechę, rzadką przy jakimkolwiek kierunku: żadnej z nich nie da się zrobić samodzielnie. I nie chodzi o wygodę.

Podróżowanie po prowincji wymaga zorganizowania przez licencjonowaną agencję i zgłoszenia wyjazdu w Ministerstwie Turystyki [DO WERYFIKACJI]. Fotografowanie wymaga rządowego zezwolenia wyrabianego w Dżubie.

Wejście do obozowiska pasterskiego wymaga zgody i opłaty dla wodza wioski, a piesze safari w Nimule odbywa się z uzbrojonym strażnikiem.

Po prowincji jeździ się samochodem z napędem na cztery koła z kierowcą, bo nic innego tam nie dojedzie, a zasięg telefonu jest w Dżubie i poza nią praktycznie nigdzie.

A całą gotówkę na cały wyjazd trzeba przywieźć ze sobą, bo karty i bankomaty nie działają.

Do tego dochodzi rzecz najważniejsza, powtórzona z sekcji o bezpieczeństwie: MSZ ostrzega przed samodzielnymi podróżami do tego kraju.

To jest kierunek, w którym wyjazd zorganizowany nie jest wygodniejszą wersją wyjazdu na własną rękę, a jedyną wersją, jaka istnieje. Wyjazd z ST.pl spina w jedną rezerwację przeloty, transfery, zezwolenia, przewodników i zgłoszenia urzędowe, a koordynator, który zna ten kierunek, wie, w jakiej kolejności te formalności załatwić i z kim rozmawiać na miejscu — bo tego nie da się zrobić z Polski przez internet ani na miejscu bez kontaktów.

Ciekawostki o Sudanie Południowym

  • To najmłodsze państwo świata. Niepodległość ogłoszona 9 lipca 2011 roku, w wyniku referendum.
  • Popiół jako kosmetyk i lekarstwo. Pasterze Mundari wcierają w skórę i włosy popiół ze spalonego obornika krowiego, który działa jako środek antyseptyczny i repelent na komary [DO WERYFIKACJI]. Charakterystyczny siwy odcień skóry, znany ze zdjęć, jest skutkiem ubocznym, nie celem.
  • Krowy mają imiona i własne pieśni. Bydło rasy Ankole-Watusi o rogach rozpiętych do dwóch i pół metra [DO WERYFIKACJI] jest w kulturze Mundari i Dinka miarą statusu, majątku i pozycji społecznej. Masuje się je popiołem dwa razy dziennie.
  • Dinka i Mundari należą do najwyższych populacji na świecie [DO WERYFIKACJI]. To fakt powtarzany często i różnie — materiały podają wartości, których nie da się potwierdzić, więc zostaje sama obserwacja bez liczby.
  • Językiem oficjalnym jest angielski, a językiem ulicy Dżuba Arabic — kreolski oparty na arabskim.
  • Trzewikodziób wygląda jak dinozaur. Ptak z bagnisk Sudd ma dziób w kształcie buta i jest jednym z najbardziej poszukiwanych gatunków w ornitologii.
  • Bagniska Sudd potrafią mieć ponad 130 tysięcy kilometrów kwadratowych w porze deszczowej [DO WERYFIKACJI] — to jeden z największych obszarów podmokłych w Afryce.
  • Na fladze jest niebieski trójkąt ze złotą gwiazdą, obok czarnego, czerwonego i zielonego pasa rozdzielonych białymi liniami.

Kuchnia Sudanu Południowego, co warto zjeść?

Prosta, pożywna i będąca fuzją wpływów wschodnioafrykańskich, sudańskich i nilockich. Podstawą są mąka z sorgo i kukurydzy, fasola, okra, mleko krowie, wołowina, koźlina i ryby z Białego Nilu — okoń nilowy i tilapia.

Sorgo jest tu tym, czym w Polsce ziemniak.

Z jedzenia ulicznego obowiązkowe są cztery rzeczy:

  • Ful medames — gorąca, utłuczona fasola z oliwą, sezamem, pomidorami, serem i cebulą, do chrupiącej bułki. Śniadanie całego regionu.
  • Tamia — smażone na złoto kulki ze zmielonej fasoli z ziołami i czosnkiem, w chlebku.
  • Agashe — paski wołowiny albo koźliny pieczone na ruszcie w pikantnej panierce orzechowo-paprykowej.
  • Kisra — cienki, kwaskowaty placek z fermentowanego sorgo, podawany z gulaszem pomidorowo-cebulowym.

Do tego smażona tilapia z Nilu, w całości i na chrupko, oraz smażone plantany na gorąco w papierowej torbie.

Z potraw, na które warto zarezerwować dłuższy obiad:

  • Kisra z bamią — ten sam placek z sorgo, tylko polany zielonym gulaszem z okry, świeżej albo suszonej, z kawałkami wołowiny. Najbardziej południowosudańska rzecz w tym spisie.
  • Wal wal — zupa z kuleczkami z mąki sorgowej gotowanymi w gęstym wywarze mięsnym z warzywami.
  • Asida — puszysta kula z mąki kukurydzianej albo maniokowej z gęstym sosem pomidorowo-orzechowym.
  • Kombu — liście boćwiny albo szpinaku duszone z pastą z orzechów ziemnych i wędzoną rybą.
  • Gulasz z okonia nilowego — kawałki ryby duszone w sosie pomidorowo-czosnkowym ze świeżą kolendrą.
  • Kuraa — gęsta zupa z golonki wołowej albo koźliny, z przyprawami korzennymi.

Do picia: karkadeh, purpurowy napar z hibiskusa z cukrem i miętą, na zimno albo na gorąco; kawa po arabsku z tłuczonym imbirem i kardamonem; oraz jasne piwa sprowadzane z Ugandy i Kenii, dostępne w barach w Dżubie.

W obozowiskach pasterskich pije się świeże, surowe mleko krowie. To element codzienności, ale przy braku pasteryzacji i przy tym, jak łatwo tu o kłopoty żołądkowe, jest to decyzja do podjęcia świadomie, a nie z uprzejmości.

Jaki jest klimat w Sudanie Południowym i kiedy jechać?

Najlepszy termin to grudzień–marzec, główna pora sucha. Kraj jest gorący przez cały rok, a różnicę robi nie temperatura, a przejezdność dróg.

RegionTyp klimatuTemperatura lato / zimaOpady i zjawiska
:-::-::-::-:
Dolina Nilu (Dżuba, Terekeka, Sudd)tropikalny gorący+32 do +38°C / +22 do +32°Cpora deszczowa IV–X, zalewanie bagnisk Sudd
Góry południowe (Imatong, Nimule)podzwrotnikowy górski+26 do +32°C / +16 do +26°Cchłodniejsze noce, wyższe opady

A tak wyglądają terminy z perspektywy planowania wyjazdu:

OkresPogodaCo się sprawdzaWerdykt
:-::-::-::-:
grudzień–marzecsucho, gorąco, bez opadówwszystko — przejezdne drogi do Terekeka, Boma i Kapoety, bydło skupione w obozowiskach, szczyt migracji antylopnajlepszy termin, praktycznie jedyny
listopadkoniec deszczy, drogi jeszcze miejscami rozmyteDżuba, Nimuledopuszczalny
kwiecieńpoczątek pory deszczowejDżubaryzykowny
maj–październikulewy, rzeki wylewają, bagniska rosnąniewiele — drogi zamieniają się w muliste pułapki, a obozowiska pasterskie się rozpraszajądo ominięcia

Plan potrafi wywrócić jedna rzecz i jest to ta sama rzecz, która decyduje o terminie: pora deszczowa nie tylko utrudnia dojazd, ale rozprasza obozowiska pasterskie. Poza porą suchą bydło i ludzie są w innych miejscach, więc główny powód przyjazdu przestaje być dostępny. Przy tym kierunku termin nie jest kwestią komfortu, a warunkiem, żeby wyjazd miał sens.

W kalendarzu są trzy wydarzenia. Dzień Niepodległości 9 lipca — parady, tańce tradycyjne wszystkich grup etnicznych i uroczystości na stadionie w Dżubie, ale wypada w środku pory deszczowej. Tradycyjne turnieje zapaśnicze w Dżubie i Bor odbywają się cotygodniowo na piaszczystych arenach. A święto zbiorów i bydła w obozowiskach Mundari — rytualne tańce, śpiewy i prezentacja najlepszych byków — przypada okresowo po porze deszczowej.

Zdaniem eksperta

„Całą gotówkę na cały wyjazd przywieźcie ze sobą w dolarach z serii po 2013 roku, nieuszkodzonych i nieposklejanych — karty i bankomaty nie działają tu w ogóle, a bank w Dżubie nie jest planem awaryjnym." — [IMIĘ NAZWISKO EKSPERTA], [STANOWISKO] ST.pl — [LINK LINKEDIN]

Historia Sudanu Południowego

Przez tysiąclecia tereny te zamieszkiwały niezależne ludy nilockie — Dinka, Mundari, Nuer, Shilluk i Azande — i to ich potomkowie tworzą dziś społeczną mapę kraju, którą podróżny widzi w obozowiskach pasterskich i strukturze wiosek.

Od 1899 roku obszar wchodził w skład Brytyjsko-Egipskiego Sudanu, przy czym Południe administrowano jako odrębny, zamknięty obszar. Ta decyzja kolonialna, oddzielająca południe od północy, ustawiła konflikt, który wybuchł niemal natychmiast po odzyskaniu niepodległości przez Sudan.

Od 1955 do 2005 roku toczyły się dwie długie wojny domowe między Sudanem na północy a Południem — z przerwą pośrodku, łącznie pół wieku walk. Zakończyło je Porozumienie Pokojowe z 2005 roku, które dało Południu autonomię.

9 lipca 2011 roku, po ogólnonarodowym referendum, Sudan Południowy ogłosił niepodległość i stał się najmłodszym państwem świata.

To bardzo krótka historia jako osobne państwo — i tłumaczy większość tego, co podróżny tutaj zobaczy: brak infrastruktury turystycznej, brak utartych szlaków, formalności na każdym kroku i ostrzeżenia MSZ.

Kultura i obyczaje w Sudanie Południowym

Sześć rzeczy, a pierwsza z nich nie ma odpowiednika prawie nigdzie na świecie.

Fotografowanie wymaga rządowego zezwolenia. Nie chodzi o obiekty wojskowe — chodzi o jakiekolwiek fotografowanie. Zezwolenie (Photography Permit) wyrabia się w Dżubie [DO WERYFIKACJI], a bez niego wyjęcie telefonu w miejscu publicznym jest ryzykiem. Zdjęcia obiektów wojskowych, policji, lotnisk i mostów są zabronione bez wyjątku, także z zezwoleniem. To pierwsza rzecz do załatwienia po przylocie i pierwsza, o której zapominają przyjezdni.

Bydło jest świętością, a obozowisko nie jest atrakcją. Do obozowiska pasterskiego Mundari czy Dinka wchodzi się za zgodą pasterzy i po uzgodnieniu opłaty z wodzem wioski. Nie płoszy się zwierząt i nie wchodzi się w stado. Przede wszystkim: są to ludzie u siebie, przy pracy — nie sceneria.

Zgoda na zdjęcia ludzi jest osobna od zezwolenia rządowego. Jedno nie zastępuje drugiego. Pytacie zawsze, a odmowa jest odmową.

Prawa ręka. Przedmioty, pieniądze i jedzenie ze wspólnej misy podaje się i bierze wyłącznie prawą dłonią.

Powitanie otwiera rozmowę. Po angielsku „Good morning", albo po miejscowemu „Salam". Wejście od pytania jest tu odbierane jak wszędzie w regionie — jako brak wychowania.

Ubiór. W miastach i urzędach obowiązuje skromne ubranie zakrywające ramiona i kolana.

Wieczory w Dżubie dzieją się nad rzeką. Kawiarnie i restauracje na brzegu Białego Nilu i na zakotwiczonych łodziach, świeże soki, hibiskus, zimne piwo, szisza i muzyka afrobeat oraz reggae przy szumie wody. To jedyne miejsce w kraju, gdzie wieczór wygląda tak, jak podróżny mógłby się spodziewać.

Jakim językiem mówi się w Sudanie Południowym?

Językiem oficjalnym jest angielski — używany w szkołach, urzędach i hotelach, a jego znajomość w miastach jest dobra [DO WERYFIKACJI]. To duże uproszczenie przy kierunku, który pod każdym innym względem jest trudny.

Językiem ulicy jest Dżuba Arabic — kreolski oparty na arabskim, którym mówi się w stolicy i który jest wspólnym językiem porozumienia między grupami. Z języków rdzennych najczęściej usłyszycie dinka, nuer, bari i zande.

Po polskuZapis (Dżuba Arabic / angielski)Wymowa
:-::-::-:
dzień dobryGood morning / Salamgud mor-ning / sa-lam
jak się masz?Ita keif?i-ta kejf
wszystko dobrze / nie ma problemuMafi mushkilama-fi musz-ki-la
dziękuję bardzoShukran ketirszuk-ran ke-tir
proszęMin fadlakmin fad-lak
do widzeniaMa'a salamama-a sa-la-ma
ile to kosztuje?Kam de?kam de
wodaMoyamo-ja [DO WERYFIKACJI]
krowaBagaraba-ga-ra

Wiza do Sudanu Południowego i formalności wjazdu

Tak, Polacy potrzebują wizy — i to nie jedyna formalność. Przy tym kierunku formalności są trzy i wszystkie trzeba załatwić.

Pierwsza: e-wiza. Wniosek składa się online na oficjalnym portalu rządowym evisa.gov.ss. Koszt to 100 USD, około 395 PLN [DO WERYFIKACJI], za wizę jednorazową na 30 dni. Potrzebne będą: paszport ważny minimum 6 miesięcy od daty wjazdu [DO WERYFIKACJI], bilet powrotny, potwierdzenie noclegu albo zaproszenie, oraz książeczka szczepień.

Druga: obowiązkowe szczepienie na żółtą gorączkę. Bez wpisu w międzynarodowej książeczce szczepień nie wejdziecie do kraju — na lotnisku w Dżubie sprawdzają to drobiazgowo.

Trzecia: rejestracja obcokrajowców. Po przylocie do Dżuby, w ciągu trzech dni, obowiązuje płatny wpis rejestracyjny w urzędzie spraw wewnętrznych [DO WERYFIKACJI]. To formalność, o której łatwo nie wiedzieć, a jej brak jest problemem przy wyjeździe.

Do tego dochodzi czwarta rzecz, formalnie nie wjazdowa, ale w praktyce równie obowiązkowa: rządowe zezwolenie na fotografowanie, wyrabiane w Dżubie.

Wszystkie dokumenty wydrukujcie. Zasięg jest tu za słaby, żeby szukać czegokolwiek w telefonie w kolejce do okienka.

Zdrowie i szczepienia przed wyjazdem do Sudanu Południowego

Szczepienie na żółtą gorączkę jest bezwzględnie obowiązkowe i jest warunkiem wjazdu, nie zaleceniem. Wizyta w punkcie szczepień musi się odbyć kilka tygodni przed wylotem.

Zalecane dodatkowo: WZW A, WZW B, tężec, dur brzuszny, wścieklizna, cholera i meningokoki [DO WERYFIKACJI]. To bardzo długa lista i warto ją potraktować poważnie.

Ryzyko malarii jest tu bardzo wysokie, w całym kraju i przez cały rok. Profilaktyka przeciwmalaryczna (wskazywany jest Malarone) [DO WERYFIKACJI] oraz repelent z DEET w stężeniu 30–50 procent są bezwzględnie zalecane. Przy tym kierunku konsultacja z lekarzem medycyny podróży nie jest formalnością — to punkt, od którego zaczyna się przygotowanie.

Nie pij wody z kranu. Wyłącznie woda filtrowana albo butelkowana fabrycznie. Świeże, niepasteryzowane mleko w obozowiskach pasterskich to osobna decyzja, którą warto podjąć świadomie.

I rzecz najpoważniejsza: opieka medyczna. Prywatne kliniki w Dżubie są bardzo drogie, a przy poważniejszym przypadku standardem jest ewakuacja medyczna do Nairobi [DO WERYFIKACJI]. Polisa musi mieć wysoką sumę gwarancyjną, minimum 200 000 PLN, i wprost obejmować ewakuację medyczną — bez tego drugiego punktu jest tu bezużyteczna. Sprawdźcie też, czy obejmuje trekking górski, jeśli w planie są Góry Imatong.

Internet i karta SIM w Sudanie Południowym

Roaming na zasadach unijnych tutaj nie obowiązuje. Lokalna karta SIM jest jedyną sensowną opcją, a kupuje się ją w Dżubie.

Karta z pakietem 10–20 GB kosztuje około 15–25 USD, czyli 60–100 PLN [DO WERYFIKACJI]. Operatorzy to Zain South Sudan i MTN South Sudan.

I teraz rzecz, którą trzeba założyć w planie: zasięg jest w Dżubie i praktycznie nigdzie poza nią. Znika całkowicie w obozowiskach wokół Terekeka, w parkach Boma i Bandingilo oraz w Kapoecie — czyli we wszystkich miejscach, dla których się tu przyjeżdża.

Praktyczny wniosek: wszystkie ustalenia z przewodnikiem i kierowcą robicie w Dżubie, z góry i na konkretne godziny. Mapy pobrane offline, kontakty zapisane na papierze, a osoba w Polsce poinformowana o planie i o tym, kiedy spodziewać się kontaktu.

Czy Sudan Południowy jest bezpieczny?

Nie w takim sensie, w jakim bezpieczne są typowe kierunki turystyczne — i trzeba to powiedzieć wprost.

Polskie MSZ utrzymuje ostrzeżenie przed samodzielnymi podróżami do Sudanu Południowego [DO WERYFIKACJI]. To nie jest formuła ostrożnościowa, którą można odczytać jako „uważajcie na kieszonkowców" — to ostrzeżenie dotyczące sytuacji w kraju.

Sprawdźcie aktualne komunikaty MSZ przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji o wyjeździe. Sytuacja w tym kraju zmienia się szybciej niż treść jakiegokolwiek przewodnika, a to zdanie ma tu wagę, jakiej nie ma nigdzie indziej.

Wyjazdy, które się tutaj odbywają — do Dżuby, obozowisk Mundari i Parku Narodowego Nimule — są realizowane wyłącznie przez zorganizowane lokalne agencje z licencjami, z przewodnikami i strażnikami, po zgłoszeniu w Ministerstwie Turystyki [DO WERYFIKACJI]. Piesze safari w Nimule odbywa się z uzbrojonym strażnikiem. Nie jest to opcja premium ani dodatek do biletu — to sposób, w jaki ten kierunek w ogóle jest dostępny.

Dwie rzeczy poza tym, konkretnie:

Nie przemieszczajcie się samochodem po zmroku. Dotyczy to również przejazdów, które w dzień są rutynowe.

Nie fotografujcie bez zezwolenia. To jednocześnie kwestia prawna i kwestia bezpieczeństwa — obiekty wojskowe, policja, lotniska i mosty są objęte zakazem bezwarunkowo.

Waluta i płatności w Sudanie Południowym

Oficjalną walutą jest funt południowosudański (SSP) [DO WERYFIKACJI], ale dla podróżnego ważniejsze jest zdanie następne.

Gotówka w dolarach amerykańskich jest tu w praktyce jedynym środkiem płatniczym. Karty wielowalutowe, Visa i Mastercard nie działają ani w sklepach, ani w restauracjach, a bankomaty nie są realną opcją [DO WERYFIKACJI].

Znaczy to rzecz, jaka zdarza się dziś w bardzo niewielu krajach: całą kwotę budżetu na cały wyjazd trzeba przywieźć ze sobą w gotówce.

Trzy warunki, które ta gotówka musi spełnić:

  • banknoty z serii po 2013 roku — starsze nie są przyjmowane [DO WERYFIKACJI],
  • nieuszkodzone — naderwane, popisane albo posklejane bywają odrzucane niezależnie od rocznika,
  • w różnych nominałach, bo rozmienianie dużych banknotów bywa problemem.

Datę emisji sprawdźcie na każdym banknocie jeszcze w banku w Polsce. Na miejscu nie ma planu awaryjnego, a pomyłka w tej jednej rzeczy potrafi zakończyć wyjazd.

Ile kosztuje wyjazd do Sudanu Południowego?

Styl podróżyBudżet dziennyCo się w tym mieści
:-::-::-:
Oszczędnie138–237 PLN (35–60 USD)nocleg w lokalnym pensjonacie albo w obozie, jedzenie z ulicy (ful, tamia, agashe), przejazdy minibusami, koszty dzielone w grupie
Ekspedycyjnie356–790 PLN (90–200 USD)hotel z klimatyzacją w Dżubie, samochód z napędem na cztery koła z kierowcą dzielony na grupę, zezwolenia, opłaty dla wiosek, przewodnicy w obozowiskach, restauracje

Kwoty nie zawierają przelotu [DO WERYFIKACJI]. Kurs funta południowosudańskiego do złotego nie jest tu podany, bo dla podróżnego nie ma znaczenia — rozlicza się w dolarach [DO WERYFIKACJI].

Wariant oszczędny wymaga jednego zastrzeżenia, bez którego wprowadza w błąd: jest osiągalny wyłącznie w grupie z podziałem kosztów. Samochód z kierowcą, przewodnicy i zezwolenia to koszty stałe niezależne od liczby osób, więc w pojedynkę ten wyjazd nie ma wariantu oszczędnego.

Ten budżet potrafi wywrócić jedna pozycja: samochód z napędem na cztery koła z kierowcą na cały czas pobytu. To nie luksus, a jedyny sposób poruszania się po prowincji, a jego cena zależy od liczby osób w grupie i pozostaje bez publikowanego cennika [DO WERYFIKACJI]. Druga pozycja to zezwolenia i opłaty dla wiosek, których również nikt nie publikuje.

Zakupy i pamiątki z Sudanu Południowego

  • Biżuteria koralikowa — wielobarwne naszyjniki wyrabiane przez kobiety z ludów Mundari i Toposa.
  • Rzeźbiony stołek pasterski — drewniany, jednoczęściowy, używany w obozowiskach jako siedzisko i zagłówek.
  • Czajniczek i filiżanki do kawy z imbirem, po arabsku.
  • Rękodzieło skórzane ze skóry zebu — torby i drobne wyroby.
  • Tradycyjne instrumenty — grzechotki i małe instrumenty strunowe.
  • Suszone zioła z doliny Nilu.

I lista rzeczy, których wywieźć nie wolno: rogi bydła Ankole-Watusi bez specjalnego zezwolenia, kość słoniowa, skóry dzikich zwierząt, przedmioty etnograficzne oraz okazy gatunków chronionych konwencją CITES [DO WERYFIKACJI].

Pierwsza i czwarta pozycja na tej liście zasługują na uwagę, bo są nieoczywiste. Rogi są tu najbardziej charakterystyczną pamiątką, jaka przychodzi do głowy — i są objęte ograniczeniem. A „przedmiot etnograficzny" to kategoria szeroka: jeśli kupujecie coś starego, używanego albo obrzędowego, zapytajcie wprost o dokumenty. Rzeczy nowe, wykonane na sprzedaż, problemu nie stanowią.

Jak dojechać do Sudanu Południowego i jak się po nim poruszać?

Bezpośrednich lotów z Polski nie ma. Do Dżuby (kod JUB) leci się z przesiadką: Ethiopian Airlines przez Addis Abebę, EgyptAir przez Kair albo Kenya Airways przez Nairobi [DO WERYFIKACJI].

W Dżubie jeżdżą taksówki i mototaksówki boda-boda. Cenę ustala się przed wsiadaniem.

Po prowincji jeździ się wyłącznie samochodem z napędem na cztery koła z kierowcą, zorganizowanym przez agencję. Nie ma tu alternatywy w postaci transportu publicznego na dłuższych trasach ani realnej opcji wypożyczenia auta na własną rękę — drogi są szutrowe, a przejazdy wymagają uzgodnień i zgłoszeń.

Do bagnisk Sudd i po Białym Nilu pływa się łodziami: dłubankami albo łodziami motorowymi, w zależności od odcinka. Do parków Boma i Bandingilo, przy ich odległości, alternatywą dla wielogodzinnego przejazdu jest lot widokowy.