
znajdź wyjazd dla siebie
Nie znaleziono
Ups! Niestety aktualnie nie mamy żadnych wyjazdów w kryteriach Twojego wyszukiwania.
Śledź nasze kanały komunikacji, żeby być na bieżąco ze wszystkimi nowościami :)
Iga Herczyńska
Dlaczego warto jechać do Salwadoru? To najmniejszy kraj Ameryki Środkowej i jednocześnie jedyny, który nie ma dostępu do Morza Karaibskiego. Cały leży nad Pacyfikiem. Ma za to ponad dwadzieścia wulkanów, z czego kilka aktywnych. Na krawędzi krateru najwyższego z nich, Santa Ana, stoi się w oparach siarki nad jeziorem o kolorze, którego nie da się pomylić z niczym innym – jaskrawy turkus wody kwasowej na tle czerwonawego, jałowego zbocza. Odległości są tu małe. Rano wulkan, po południu czarna plaża z falami, wieczorem górskie miasteczko z kawą z okolicznych plantacji – i to nie jest przesadzony plan, tylko normalny dzień w kraju tej wielkości. Salwador jest też miejscem, w którym zaczęły się dwie rzeczy o światowym zasięgu. W latach sześćdziesiątych fale w rejonie El Tunco odkryli wędrowni surferzy z Kalifornii i Hawajów. A w 2021 roku kraj jako pierwszy na świecie uznał Bitcoina za prawny środek płatniczy – i na plaży El Zonte faktycznie da się nim zapłacić za pupusę u babci z rogu ulicy. Kierunek dla osób, które chcą dużo za mało pieniędzy i nie boją się jeździć lokalnym autobusem.
Salwador w skrócie (TL;DR)
- Kiedy jechać: pora sucha od listopada do kwietnia. Wrzesień i październik do ominięcia – szczyt ulew i osunięć błotnych na drogach lokalnych.
- Waluta: dolar amerykański. Kraj nie ma własnej waluty od 2001 roku, a od 2021 oficjalnym środkiem płatniczym jest też Bitcoin.
- Dokument: paszport ważny minimum 6 miesięcy, bez wizy do 90 dni. Na lotnisku dochodzi Karta Turysty za 12 dolarów, płatna gotówką.
- Woda z kranu nie nadaje się do picia – również do mycia zębów.
- Znak firmowy: wulkan Santa Ana z turkusowym jeziorem kwasowym w kraterze i fale Pacyfiku na czarnym piasku.
- Budżet: od 120 zł dziennie oszczędnie, 275–475 zł dziennie komfortowo. Najtaniej z całych Karaibów i Ameryki Środkowej.
Co zobaczyć w Salwadorze?
Kraj dzieli się na cztery rejony i wszystkie da się objąć w dwa tygodnie, bo są blisko siebie.
Wulkany i jeziora na zachodzie
- Wulkan Santa Ana, miejscowo Ilamatepec – najwyższy i wciąż aktywny wulkan kraju, z dymiącym kraterem i turkusowym jeziorem kwasowym w środku. Wejście prowadzi w chmurach i w zapachu siarki.
- Lago de Coatepeque – wielkie jezioro kraterowe otoczone kawiarniami na pomostach. Woda regularnie i z naturalnych przyczyn zmienia barwę z granatowej na jaskrawoturkusową, bo reagują w niej związki siarki.
- Park Narodowy Cerro Verde – las, w którym żyją pumy, kojoty i zagrożone wyginięciem orły czarne.
Wybrzeże Pacyfiku, czyli Surf City
- El Tunco – środek surfingowego świata Salwadoru: czarny piasek, mocne fale, bary na plaży i najbardziej ruchliwe życie wieczorne w kraju. Z wody wystaje skała w kształcie świni, od której miejsce wzięło nazwę.
- El Sunzal i Punta Roca – jedne z najdłuższych prawych fal na świecie, doceniane przez zawodowych surferów.
- El Zonte, znane jako Bitcoin Beach – kameralniejsze i spokojniejsze niż El Tunco, miejsce, w którym zaczęły się płatności kryptowalutą.
- Wodospady Tamanique – sieć naturalnych basenów i kaskad w dżungli, z możliwością skoków ze skał. Rada od nas: to nie jest atrakcja do zrobienia w klapkach i bez lokalnego przewodnika, bo dojście prowadzi terenem, a wysokość skoków nie wybacza pomyłki w ocenie głębokości.
Ruta de las Flores – górski szlak na zachodzie
Ciąg miasteczek, z których najbardziej warte czasu są Juayúa i Concepción de Ataco: uliczne murale nawiązujące do kultury Majów, plantacje kawy arabiki, wodospady i weekendowe festiwale kulinarne na rynku. Wieczory są tu chłodne, w przeciwieństwie do wybrzeża. Nieopodal, w Apaneca, stoi największy w Ameryce Środkowej labirynt z żywopłotu.
Centrum kraju
- Joya de Cerén – obiekt z listy UNESCO nazywany Pompejami Ameryk. Około 600 roku naszej ery erupcja wulkanu Loma Caldera zasypała popiołem całą rolniczą wioskę Majów i zachowała jej codzienność w stanie nienaruszonym.
- Suchitoto – kolonialne miasteczko z brukowanymi ulicami i widokiem na wielkie jezioro Suchitlán z wulkanicznymi wysepkami.
- San Salvador – stolica z odnawianym centrum historycznym, nową biblioteką narodową, katedrą i placami pełnymi ulicznego jedzenia.
Sugerowane trasy po Salwadorze
Siedem dni, najważniejsze punkty: San Salvador → Suchitoto → Santa Ana z wulkanem i jeziorem Coatepeque → Ruta de las Flores z Ataco → El Tunco.
Czternaście dni, natura i eksploracja: San Salvador → Suchitoto → Joya de Cerén → Santa Ana → trekking na wulkan i jezioro Coatepeque → Ruta de las Flores (Juayúa, Ataco) → Salto de Malacatiupan → wodospady Tamanique → El Zonte → El Tunco → Zatoka Jiquilisco.
Na papierze to trasa po małym kraju, w praktyce trzy różne systemy transportu. Najtaniej i najbarwniej jeździ się chicken busami, czyli przemalowanymi amerykańskimi autobusami szkolnymi, ale nie mają one rozkładów w formie, którą da się zaplanować z Polski. Uber działa dobrze w stolicy i okolicach, a na wulkany i na górski szlak potrzebne jest auto albo prywatny transport. Do tego trekking na Santa Ana wymaga certyfikowanego przewodnika. Wyjazd z ST.pl zdejmuje to z głowy: przelot, transfery i przejazdy między rejonami zaplanowane jako jedna całość, przewodnik na wulkan ustawiony wcześniej, a koordynator na miejscu przekłada plan, gdy ulewa zamyka drogę lokalną.
Ciekawostki o Salwadorze
- Salwador nie ma własnej waluty. Lokalnego colóna wycofano w 2001 roku na rzecz dolara amerykańskiego, a od września 2021 roku prawnym środkiem płatniczym jest tu również Bitcoin – kraj był pierwszym na świecie, który to zrobił.
- Pupusa, narodowe danie, ma własne święto państwowe obchodzone w drugi weekend listopada.
- Podczas prac drogowych regularnie odkrywa się tu ruiny piramid Majów, więc niemal każda inwestycja infrastrukturalna wiąże się z nadzorem archeologicznym.
- W 1969 roku Salwador i Honduras stoczyły tak zwaną Wojnę Futbolową, wywołaną zamieszkami po meczu eliminacji mistrzostw świata. Trwała sto godzin.
- Salwador jest najgęściej zaludnionym krajem Ameryki Środkowej, za co dostał przydomek Tomcia Palucha Ameryk.
Kuchnia Salwadoru – co warto zjeść?
Kuchnia jest tania, sycąca i oparta na czterech rzeczach: mące kukurydzianej, fasoli, wieprzowinie i bananach warzywnych. Je się w comedores – lokalnych jadłodajniach z plastikowymi stołkami, gdzie posiłek kosztuje tyle, ile w Polsce kawa.
Królem jest pupusa: gruby, ręcznie klepany placek z masy kukurydzianej albo ryżowej, nadziewany serem, fasolą, skwarkami lub kwiatami loroco. Podaje się ją z kiszoną kapustą curtido i sosem pomidorowym, kosztuje 1–2 dolary za sztukę [DO WERYFIKACJI] – i je się ją wyłącznie rękami. Widelec i nóż przy pupusie to najprostszy sposób, żeby cała jadłodajnia wiedziała, że jesteś tu pierwszy raz.
Z jedzenia ulicznego warto wyłapać:
- yuca frita con chicharrón – smażone słupki manioku ze skwarkami albo z małymi rybkami,
- panes con pollo – pieczony kurczak w wielkiej bułce zatopionej w gęstym sosie pomidorowo-warzywnym, z rukwią i rzodkiewką,
- elotes locos – cała kukurydza na patyku, posmarowana majonezem i sosami, obsypana słonym serem,
- pasteles – smażone pierożki zabarwione annato, z siekanym mięsem i ziemniakami,
- empanadas de leche – placki z masy ze słodkich bananów nadziewane budyniem i obsypane grubym cukrem.
Z dań, po które warto siąść przy stole: sopa de pata, mocna zupa-gulasz na krowich racicach z maniokiem i plantanami, w Salwadorze uważana za najlepsze lekarstwo na kaca; sopa de gallina india, rosół z kury z wolnego wybiegu; tamales salvadoreños, masa kukurydziana z mięsem gotowana na parze – zawijana w liście bananowca, nie w łuski kukurydzy jak w Meksyku; i desayuno típico, czyli tradycyjne śniadanie: smażona czarna fasola, ser queso fresco, śmietana, słodkie plantany i jajka.
Do picia dwie rzeczy, których nie spróbujesz nigdzie indziej. Horchata de morro – napój z mielonych nasion owocu drzewa morro z cynamonem i kakao, mleczny w smaku, choć robiony na wodzie. I Kolashampan, jaskrawopomarańczowy napój gazowany o smaku landrynek z trzciną cukrową. Do tego zmrożone piwa Pilsener i Suprema oraz minutas, czyli ręcznie kruszony lód z owocowym syropem.
Jaki jest klimat w Salwadorze i kiedy jechać?
Salwador ma dwa klimaty naraz: gorące i wilgotne wybrzeże Pacyfiku, gdzie temperatura sięga 28–34 stopni, oraz umiarkowane góry na szlaku Ruta de las Flores z 18–25 stopniami i wyraźnie chłodniejszymi wieczorami. Rok dzieli się na porę suchą i deszczową, nie na cztery sezony.
| Okres | Pogoda | Co się sprawdza | Werdykt |
|---|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: | :-: |
| listopad–kwiecień | około 30°C, bez deszczu, stabilnie | trekking na wulkany bez mgły, ruiny, przejezdne drogi | najlepszy termin |
| listopad i grudzień | jak wyżej, ale zieleń po porze deszczowej | zdjęcia, szlaki, mniejsze tłumy | najlepszy moment w całym roku |
| maj–sierpień | upalnie, wilgotno, opady popołudniowe | surfing, wybrzeże | do przyjęcia z zapasem czasu |
| wrzesień–październik | szczyt pory deszczowej, ulewy, wzburzony ocean | — | do ominięcia |
Pora deszczowa ma tu jedną konsekwencję, o której warto wiedzieć zawczasu: ryzyko osunięć błotnych na drogach lokalnych. To one, nie sam deszcz, potrafią wywrócić plan wyjazdu, bo odcinają dostęp do wulkanów i górskich miasteczek. Wzburzony ocean w tym okresie utrudnia też spokojne pływanie.
Historia Salwadoru
Około 600 roku naszej ery erupcja wulkanu Loma Caldera zasypała popiołem rolniczą wioskę Majów. Zamiast zniszczyć, zachowała ją – dzisiejsza Joya de Cerén jest jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie widać nie pałace i świątynie, a zwykłe życie codzienne.
W 1524 roku podbój tych ziem rozpoczął hiszpański konkwistador Pedro de Alvarado i skończyło się to upadkiem ludów Pipil. Niepodległość od Hiszpanii kraj ogłosił w 1821 roku, w ramach Zjednoczonych Prowincji Ameryki Środkowej.
Dwudziesty wiek zamyka się tu jedną datą podwójną: 1980–1992, dwanaście lat brutalnej wojny domowej. Miała ona konsekwencję, która wróciła po dekadach: fale uchodźców uciekających do Stanów Zjednoczonych zakładały tam w obronie własnej gangi, a te po deportacjach wróciły do Salwadoru i na lata zdefiniowały jego reputację.
W 2001 roku rząd zastąpił lokalnego colóna dolarem amerykańskim. W 2021 dołożył do tego Bitcoina jako prawny środek płatniczy – pierwszy taki przypadek na świecie. A od 2022 roku obowiązuje w kraju stan wyjątkowy, wprowadzony w ramach rozprawy z gangami, po którym poziom przestępczości spadł drastycznie.
Kultura i obyczaje w Salwadorze
Zacznijmy od dwóch rzeczy, które trzeba wiedzieć przed przyjazdem, bo dotyczą prawa i wyczucia.
Nie fotografuj i nie nagrywaj posterunków wojska ani policji. Stan wyjątkowy nadal obowiązuje, służby mają podniesioną gotowość i prawo do przeszukania bez nakazu. To nie jest sytuacja, w której warto sprawdzać, jak zareagują na aparat.
Nie dopytuj miejscowych o czasy gangów. Pytanie raz, w rozmowie, którą ktoś sam zaczął, to jedno. Natarczywe wracanie do tematu MS-13 i Barrio 18 to drugie – dla wielu ludzi to świeża, osobista sprawa, o której chcą zapomnieć, a nie ciekawostka dla przyjezdnych.
Poza tym reguły są proste. Pupusy je się rękami. W El Tunco panuje totalny luz i klapki, ale w San Salvadorze i Suchitoto wejście do sklepu czy muzeum bez koszulki albo w samym stroju kąpielowym jest bardzo źle widziane. Napiwek – w restauracjach serwis około dziesięciu procent często jest już na rachunku, w tanich jadłodajniach zostawia się drobne na stoliku.
Wieczory różnią się w zależności od tego, gdzie jesteś. El Tunco to imprezy nad oceanem, piwo Pilsener w dłoni, muzyka elektroniczna i reggaeton oraz tłumy podróżujących z plecakiem. Juayúa na górskim szlaku to nocne festiwale jedzenia na otwartym rynku, degustacje rzemieślniczej kawy i chłód. San Salvador to bary na dachach z widokiem na miasto.
Jeśli traficie na sierpień, w Nejapa odbywa się Festival de Bolas de Fuego – uliczny festiwal, na którym uczestnicy z wymalowanymi twarzami rzucają w siebie płonącymi szmatami nasączonymi naftą, upamiętniając dawną erupcję wulkanu. W listopadzie jest państwowe święto pupusy i karnawał w San Miguel, największa impreza w kraju.
Jakim językiem mówi się w Salwadorze?
Językiem urzędowym jest hiszpański. Angielski jest w porządku w strefach surferskich, na El Tunco i El Zonte, oraz w lepszych hotelach. W górach, na prowincji i w lokalnym transporcie bez podstaw hiszpańskiego się nie obejdzie – i to jest realna różnica wobec karaibskich kierunków, gdzie angielski wystarcza wszędzie.
| Po polsku | Po hiszpańsku | Wymowa |
|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: |
| cześć, co tam? | ¡Hola! / ¿Qué onda? | [o-la] / [ke on-da] |
| ekstra, super | ¡Chivo! / ¡Vergón! | [czi-wo] / [ber-gon] |
| dziękuję | Gracias | [gra-sjas] |
| proszę | Por favor | [por fa-wor] |
| jedną pupusę z serem proszę | Una pupusa de queso, por favor | [u-na pu-pu-sa de ke-so por fa-wor] |
| ile to kosztuje? | ¿Cuánto cuesta? | [kwan-to kwes-ta] |
| wszystko w porządku | Todo bien | [to-do bjen] |
| do widzenia | Nos vemos / Adiós | [nos we-mos] / [a-djos] |
Jedno słowo warto zapamiętać: „chivo". Dosłownie znaczy koza, w Salwadorze znaczy „super" i słyszy się je co pięć minut.
Wiza do Salwadoru i formalności wjazdu
Wiza nie jest potrzebna. Polacy wjeżdżają bezwizowo na pobyt turystyczny do 90 dni – Salwador należy do porozumienia C4, obejmującego kilka państw regionu.
Jest natomiast opłata, o której trzeba wiedzieć przed lotem. Po przylocie na lotnisko albo na granicy kupuje się Kartę Turysty za 12 dolarów i płaci się za nią gotówką [DO WERYFIKACJI]. Bez gotówki przy sobie robi się z tego problem w pierwszych minutach pobytu.
Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy. Linie lotnicze czasem wymagają też dowodu opuszczenia kraju – biletu wylotowego albo autobusowego do państwa sąsiedniego [DO WERYFIKACJI], więc warto mieć coś na wydruku.
Jeśli lecisz z przesiadką w Stanach Zjednoczonych, dochodzi wymóg ESTA albo wizy amerykańskiej [DO WERYFIKACJI]. Trasa przez Madryt tego wymogu nie ma.
Zdrowie i szczepienia przed wyjazdem do Salwadoru
Obowiązkowych szczepień nie ma. Zalecane są WZW A i B, tężec oraz dur brzuszny.
Najważniejsza rzecz w tej sekcji jest banalna i łatwa do przeoczenia: woda z kranu nie nadaje się do picia, i dotyczy to również mycia zębów. Butelkowana woda jest tania, więc to kwestia nawyku, nie budżetu. To zauważalna różnica wobec wysp karaibskich, gdzie kranówka bywa zdatna do picia.
W strefach turystycznych nie ma malarii, ale jest realne ryzyko dengi przenoszonej przez komary. Mocny repelent z zawartością DEET na poziomie co najmniej 30 procent to podstawowe wyposażenie.
Prywatna opieka medyczna dla przyjezdnych jest droga, więc polisa turystyczna jest tu obowiązkowa w praktyce, nie tylko na papierze.
Internet i karta SIM w Salwadorze
Salwador leży poza Unią Europejską, więc unijne zasady bezpłatnego roamingu tu nie obowiązują – polski pakiet danych bez wykupionej opcji zaskoczy rachunkiem.
Zasięg 4G w miastach i na wybrzeżu jest bardzo dobry, gubi się na szlakach wulkanicznych. Operatorzy to Tigo i Claro.
Tu jest jedna różnica wobec pozostałych kierunków regionu: fizyczna karta SIM jest wyraźnie tańsza od eSIM-a. Starter z dużym pakietem danych, rzędu 15–20 GB na dwa tygodnie, kupiony na lotnisku albo w kiosku, kosztuje 10–15 dolarów, czyli mniej więcej 40–60 złotych [DO WERYFIKACJI]. eSIM jest wygodniejszy, bo aktywujesz go przed wylotem, ale za dwa gigabajty zapłacisz około 20 dolarów.
Czy Salwador jest bezpieczny?
Tak – i to jest odpowiedź, która jeszcze kilka lat temu byłaby inna, dlatego wymaga wyjaśnienia.
Od wprowadzenia stanu wyjątkowego w 2022 roku poziom przestępczości w Salwadorze spadł drastycznie, a kraj przestał być kierunkiem, przed którym się odradza. Struktury gangów, które przez dekady definiowały jego reputację, zostały rozbite. Jeśli czytasz starsze polskie treści o tym kraju, opisują one inną rzeczywistość.
Dla podróżnego ta zmiana ma dwie strony i obie warto znać.
Pierwsza jest wygodna: telefon i kamerę można spokojnie nosić w rejonach wulkanicznych, na Ruta de las Flores i w El Tunco. Realnym ryzykiem zostały drobne kradzieże kieszonkowe na targowiskach w San Salvadorze i w zatłoczonych lokalnych autobusach. Rzadko uczęszczanych przedmieść stolicy po zmroku i tak nie ma powodu odwiedzać.
Druga jest mniej wygodna: stan wyjątkowy nadal obowiązuje. Oznacza to obecność wojska na ulicach, podniesioną gotowość służb i prawo do przeszukania bez nakazu. Praktyczne konsekwencje są dwie – nie fotografuje się posterunków wojskowych i policyjnych, i nie dyskutuje się z funkcjonariuszem, który chce zajrzeć do plecaka.
Osobna sprawa to natura, nie ludzie. Na szlak na Santa Ana wchodzi się z certyfikowanym przewodnikiem, a w porze deszczowej drogi lokalne bywają odcięte przez osunięcia błotne.
Zdaniem eksperta: "Wulkan Santa Ana robimy w porze suchej i wcześnie rano – w porze deszczowej krater potrafi być cały w chmurze i wchodzi się dwie godziny po to, żeby zobaczyć mgłę zamiast turkusowego jeziora." — [IMIĘ NAZWISKO EKSPERTA], [STANOWISKO] ST.pl — [LINK LINKEDIN]
Waluta i płatności w Salwadorze
Waluta to dolar amerykański i tylko on – kraj nie ma własnej waluty od 2001 roku, a bankomaty wydają dolary w małych nominałach. Kurs do złotego to około 3,95 złotego za dolara [DO WERYFIKACJI – kurs zmienny].
Drugim oficjalnym środkiem płatniczym jest od 2021 roku Bitcoin. W praktyce nie zapłacisz nim wszędzie, ale na El Zonte i El Tunco owszem – przez sieć Lightning, na przykład z aplikacji Wallet of Satoshi, także u ulicznych sprzedawców. To jedno z tych miejsc na świecie, gdzie kryptowaluta jest codziennością sklepiku, nie tematem konferencji.
Poza tym gotówka jest tu królem i to nie jest metafora: małe nominały jednodolarowe, pięcio- i dziesięciodolarowe załatwiają jedzenie uliczne, przejazdy i targi. Karty Visa, Mastercard i wielowalutowe w rodzaju Revoluta działają powszechnie w hotelach i w supermarketach.
Serwis w restauracjach, około dziesięciu procent, często jest już doliczony do rachunku – warto sprawdzić przed dorzuceniem napiwku.
Ile kosztuje wyjazd do Salwadoru?
| Styl podróży | Budżet dzienny | Co się w tym mieści |
|---|---|---|
| :-: | :-: | :-: |
| Oszczędnie | 120–200 zł | nocleg w hostelu, jedzenie z wózków (pupusa 1–2 USD), przejazdy chicken busami po około 0,50 USD |
| Komfortowo | 275–475 zł | prywatny pokój, wynajęty transport albo auto na spółkę, restauracje na wybrzeżu, zorganizowane wejścia na wulkany z certyfikowanym przewodnikiem |
Kwoty nie obejmują przelotu z Polski [DO WERYFIKACJI]. To jeden z najtańszych kierunków w Ameryce Środkowej. Budżet wywracają dwie rzeczy: wynajem auta, praktycznie konieczny, jeśli chcesz zobaczyć wulkany i górski szlak bez zdawania się na chicken busy, oraz zorganizowane wejścia na wulkany z przewodnikiem.
Zakupy i pamiątki z Salwadoru
Kawa z górskich upraw wokół Ataco – jakość specialty, a cena lokalna. Najlepsza rzecz do przywiezienia z tego kraju. Sorpresas z Ilobasco – miniaturowe figurki z gliny, w których pod kopułką ukryta jest rzeźbiona scenka. Ręcznie tkane hamaki ze wschodu kraju, znane z trwałości. Czekolada ze świeżo prażonego ziarna kakao. Tradycyjny sos do pupusas i paczki przypraw. Batikowe bluzki w pastelowych kolorach produkowane wokół Suchitoto. Gadżety z El Zonte z motywem Bitcoin Beach, jeśli chcecie pamiątki z tej konkretnej historii.
Czego nie wolno wywieźć: artefaktów prekolumbijskich, fragmentów skał wulkanicznych z rezerwatów, koralowców oraz morskiej fauny i flory.
Jak dojechać do Salwadoru i jak się po nim poruszać?
Bezpośredniego lotu z Polski nie ma. Dwie sensowne trasy: przez Madryt, dolatując na miejsce liniami latynoskimi, albo przez Stany Zjednoczone – z zastrzeżeniem, że wariant amerykański wymaga autoryzacji ESTA [DO WERYFIKACJI]. Celem jest lotnisko w San Salvadorze (SAL).
Na miejscu masz trzy opcje. Chicken busy – przemalowane, głośne autobusy szkolne z USA, najtańsze i najbardziej pamiętne, przejazd kosztuje grosze. Uber, który działa sprawnie w stolicy i okolicach. Albo wynajem auta, praktycznie konieczny, jeśli chcesz swobodnie jeździć po Ruta de las Flores i na szlaki wulkaniczne. Między miejscami turystycznymi kursują też prywatne busy typu shuttle, zwykle zamawiane przez hostele.

